Czy Facundo Arana ma prawo być osobą prywatną?

W czwartek na Twitterze pojawiła się informacja, że w najbliższy weekend Facundo Arana przylatuje do Włoch, a konkretnie do Rzymu. W planach aktor miał podobno zamiar trochę pozwiedzać Wieczne Miasto, a w niedzielę zamierzał się spotkać z dość wąską grupą jego przyjaciół, czy znajomych, może też fanów.

Mnie osobiście ta informacja jakoś specjalnie nie podekscytowała, cóż… to po prostu kolejna podróż mojego ulubionego aktora, a to że będzie trochę bliżej niż zwykle, to przecież niczego nie zmienia, no może tylko tyle, że przez kilka dni będzie się znajdował na tej samej półkuli i w tej samej strefie czasowej co ja…

Kiedy informacja o przyjeździe Facundo do Rzymu wyszła na jaw, na Twitterze pojawiły się głosy niezadowolenia, a wręcz oburzenia, z tego że wizyta Facundo we Włoszech nie została wcześniej zapowiedziana publicznie (np w mediach społecznościowych) i że nie zorganizowano jakiegoś ogólnie dostępnego spotkania dla jego fanów z tej części świata. Kilka osób poczuło się bardzo zawiedzionych postępowaniem aktora  i oględnie mówiąc straciło do niego zaufanie i szacunek. Nie znam się za bardzo na internecie i mediach społecznościowych, ale takie coś to się chyba potocznie nazywa „gównoburza” (shitstorm?). 

Wydaje mi się, że Facundo od dawna przyjaźni się wirtualnie z kilkoma osobami z południa Europy (Grecja, Włochy). Jeśli dobrze pamiętam, to niektóre z tych osób odwiedzały go wcześniej w Argentynie. I to chyba w porozumieniu z nimi została zorganizowana ta wizyta. Co w tym dziwnego czy złego?! Dla mnie absolutnie nic. Przyjaciele, czy znajomi mieli ochotę się zobaczyć, to dogadali miejsce, terminy i się spotkali. Wydaje mi się, że nie ma o co „rozdzierać szat”… Każdy ma prawo spotykać się z kim chce i gdzie chce…

Praca Facundo, jego wystąpienia publiczne, koncerty, udzielane wywiady – to jest przestrzeń publiczna, do której każdy ma dostęp i wolno nam to oglądać, czytać, komentować. Reszta to sfera prywatna i z tej sfery wolno nam zobaczyć tylko to, co dana osoba publiczna sama zechce udostępnić – NIC WIĘCEJ! Jeśli Facundo postanowił przelecieć pół świata, żeby spotkać się z kilkoma wybranymi osobami to OK, jego prawo, wolno mu i nikomu nic do tego. Przyleciał tu za swoje pieniądze lub na koszt zapraszających go osób, zrobił to w swoim wolnym czasie, więc jakim prawem ktoś to w ogóle komentuje i ocenia?!

Tak sobie myślę, że ja to chyba nie jestem „prawdziwą fanką”, bo mimo mojej ogromnej sympatii dla Facundo, to jakoś szczególnie nie marzę o spotkaniu z nim. Wspólne zdjęcie i autograf nie jest dla mnie celem czy wartością samą w sobie, a na więcej podczas jakiegoś krótkiego spotkania w dużym gronie raczej liczyć nie można. W życiu zależy mi raczej na nawiązywaniu relacji z ludźmi, z którymi mam do czynienia na co dzień, a podczas kilkuminutowego spotkania ze znanym aktorem z drugiego końca świata, który w dodatku mówi w innym niż ja języku, nawiązanie jakichkolwiek relacji moim zdaniem jest zwyczajnie niemożliwe, a przynajmniej mało prawdopodobne. Bardzo cenię Facundo jako aktora i jako człowieka, uważam, że warto mówić o takich pozytywnych ludziach i upowszechniać ich postawę wobec życia, pracy, rodziny – dlatego prowadzę tego bloga, ale nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby jechać za nim do Włoch, czy gdziekolwiek indziej… Pewnie gdyby w mojej okolicy odbywało się jakieś otwarte spotkanie z Facundo, to poszłabym posłuchać i zobaczyć go na żywo. Pewnie gdyby nadarzyła się jakaś okazja, to poprosiłabym go o wspólne zdjęcie i skreślenie kilku słów dla czytelników tego bloga, ale to tyle… A gdyby to się z jakiegoś powodu nie udało to też nic wielkiego by się nie stało…

A tu wybuchała jakaś afera, bo Facundo nie postąpił tak, jak kilka osób by sobie tego życzyło! Nie rozumiem skąd w ludziach bierze się tyle złości, tyle jadu, tyle pretensji. To chyba musi być jakiś mega egocentryzm. Na Twitterze pojawiły się wpisy typu: JA chciałam, JA marzyłam, JA żądam, MI się należy, JA mam prawo – bo wspierałam, bo obserwowałam, bo słuchałam, bo oglądałam, bo kupowałam płyty… A skoro nie dostałam tego czego JA chcę, to przestaję obserwować i szanować (przedstawiłam to w dużym uproszczeniu, ale tak to mniej więcej można podsumować). No przepraszam, ale to zupełna dziecinada. Jeśli się kogoś lubi, szanuje, kocha, to nie żąda niczego w zamian… Ciekawe czy te „rozczarowane” osoby kiedykolwiek zrobiły coś w tej sprawie? Czy zabiegały o takie spotkanie, czy kontaktowały się z Facundo, albo jego przedstawicielami? Przecież takie rzeczy da się zorganizować. Tylko, że ktoś musiałby się tym zająć – ktoś musiałby podjąć rozmowy, zebrać chętnych do uczestnictwa, uzgodnić terminy, wynająć salę, pokryć koszty, zorganizować pobyt, zapewnić bezpieczeństwo gościowi i uczestnikom – ktoś musiałby wziąć na siebie odpowiedzialność. Jestem pewna, że nikt w tej sprawie nawet palcem wcześniej nie ruszył, ale teraz narzekać i mieć pretensje to potrafią… 

PS Napisałam wcześniej, że jakoś nieszczególnie zależy mi spotkaniu z Facundo, czy z jakąkolwiek inną znaną osobą, ale gdybym miała szansę jeszcze raz zobaczyć się z moją nieżyjącą już Babcią, gdybym mogła jeszcze raz się do niej przytulić i porozmawiać, to pojechałabym za nią na drugi koniec świata… Może jestem dziwna, może jestem z innej epoki, ale taką właśnie mam hierarchię wartości i dobrze mi z tym…

Reklamy

#LaCenaDeFaroni (06/11/2018) ciąg dalszy

Pojawiło się jeszcze trochę materiałów z niedawnej imprezy organizowanej przez Javiera Faroni – jest trochę nowych zdjęć i kilka nagrań wideo. Wszystko można zobaczyć poniżej:

Źródło: https://www.infobae.com/teleshow/fotos-teleshow/2018/11/07/

Źródło: https://www.telebajocero.com/javier-faroni

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp8eatXFEPP/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp7vHfylDnS/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp7GFeBgysh/

W jednym z powyższych nagrań pojawiło się trochę nowych informacji. W kontekście planów zawodowych na 2019 rok Facundo powiedział na przykład, że został zaproszony do przez wspaniałych ludzi do ich projektów teatralnych, ale nic nie jest jeszcze ostatecznie zdecydowane, a co do telewizji, to aktor zapewnił że w przyszłym roku na pewno powróci na ekrany.