#ViajaConLosSentidos – Everest Odc. 1

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ukazała się pierwsza część filmu dokumentalnego o wyprawie Facundo Arana na Everest w 2016 roku. Sponsorom Facundo była firma ubezpieczeniowa Assist Card i to za jej sprawą ten film powstał i został upubliczniony.

Opowieść zaczyna się na przełomie lutego i marca 2016 roku, kiedy to Facundo przybył do Mendozy, żeby w ramach treningu, czy może raczej testu przed Everestem wspiąć się na Aconcaguę. Z jego komentarza dowiadujemy się, że wcześniej trenował „na sucho” i był pod opieką lekarza specjalisty, ale z uwagi na jego przeszłość (w 2012 roku pod Everestem Facundo zapadł na chorobę wysokościową i w jej wyniku doznał obrzęku płuc i mózgu) postanowił sprawdzić swoją wydolność na najwyższej górze obu Ameryk. Bezpośrednio stamtąd przenosimy się do Katmandu w Nepalu skąd rozpoczynamy wraz z Facundo i innymi uczestnikami wyprawy podróż poprzez Lhasaę, Gyantse, Shigatse i Tingri, aż do Base Camp pod Everestem. Tam jesteśmy świadkami ceremonii De Puja i widzimy pierwsze kroki Facundo stawiane na zboczach Everestu. Film został opublikowany przez Assist Card w ramach cyklu #ViajaConLosSentidos (Podróżowanie Zmysłami) i rzeczywiście oglądając te materiały angażujemy nasze zmysły, możemy nasycić się pięknymi widokami i ciekawą historią.

W 2016 roku na bieżąco śledziłam wyprawę, w której uczestniczył Facundo i sporo tych nagrań już widziałam – przynajmniej we fragmentach, ale z przyjemnością zobaczyłam je znowu. Zresztą relacje z pierwszego etapu podróży, chyba aż do Tingri były dostępne na YT TAGnepal – organizatora wyprawy, ale dalsze materiały już się nie ukazały – jako kolejny zobaczyliśmy dopiero filmik ze szczytu Everestu. Ciekawe czy cała wprawa była tak profesjonalnie dokumentowana. Zobaczymy. Pierwsza część filmu naprawdę mi się podobała – piękne ujęcia, dobry montaż, nienachalna muzyka i spokojny, lekko wyciszony głos Facundo. Dla osoby takiej ja Katmandu, Lhasa, czy baza pod Everestem to miejsca, w których na 100% nigdy nie będę, więc takie wirtualne odwiedzenie ich „w towarzystwie” kogoś kogo lubię, a czasami nawet podziwiam jest dla mnie sporą przyjemnością. A co do wniosków jakie nasunęły mi się po obejrzeniu pierwszego odcinka tego dokumentu, to wydaje mi się, że organizm Facundo nie jest predestynowany do takich wysokości. Sądząc po tym jak Facu mówił, jak oddychał, jak się poruszał i jak wyglądał, to podejrzewam że mimo przygotowania i dobrego zdrowia zdobycie Everestu okupił duuużo większym wysiłkiem niż inni, i że przyszło mu to z dużo większym trudem. Ok, dokonał tego, ale jakim kosztem i jakim wysiłkiem – to wie tylko on…

Film jest świetnej jakości, więc zrobiłam z niego kilka zrzutów, żeby mieć nie tylko wideo, ale i foto.

Po emisji pierwszego odcinka Alexia Keglevich przeprowadziła coś w rodzaju wywiadu z Facundo. Zgrałam tego live i wrzuciłam go na YT, ale jakość dźwięku jest kiepska.

Przypominam, że na blogu dostępne są kroniki z 2016 roku z wyprawy na Agoncaguę i Everest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.