Facundo i Maria – Día de los Enamorados (14/02/2018)

Z okazji Walentynek Facundo zamieścił na swoim Instagramie piękne zdjęcia z jego żoną – Marią Susini:

Facu zdjęcie opatrzył kilkoma ulubionymi hasztagami: #MiChicaPerdida #Compas #HembraLoca

Źródło: https://www.instagram.com/p/BfMbu2dnT1B/?taken-by=facundoaranatagle

Fotografia pochodzi z niedawnej sesji dla magazynu style i tak wygląda w całości:

Źródło: https://www.instagram.com/p/BfMSrRYj7_v/?utm_source=ig_embed

Reklamy

Piękny gest Facundo Arana

Natalia Castelli, wokalistka występująca z Facundo Arana opisała na swoim Instagramie pewne zdarzenie. Otóż Facundo Arana niedawno usłyszał, jak pewien starszy mężczyzna gra na ulicy na saksofonie. Leciwy muzyk okazał się być prawdziwym wirtuozem. Facundo bardzo spodobała się jego gra i zaprosił go na swój poniedziałkowy występ w Espacio Clarin w Mar del Plata. W szatni, podczas rozmowy okazało się, że jakiś czas temu starszy pan musiał sprzedać swój instrument, bo nie miał pieniędzy na leczenie. Facundo bez zastanowienia podarował mu swój własny saksofon.

Na koniec Natalia napisała, że Facundo nie chciał upubliczniać tej historii, ale ona uważa, że to piękny gest i postanowiła o nim opowiedzieć…

Źródło: https://www.instagram.com/p/BeT74i8n458/?taken-by=natalialanzacastelli

Źródło: https://www.facebook.com/EspacioClarinOk/photos/

Moje wynurzenia o przenoszeniu bloga

Kiedy otrzymałam wiadomość, że platforma blog.pl na której znajdowała się dotychczas moja strona zostanie wkrótce zlikwidowana dopadło mnie zniechęcenie. Stwierdziłam, że to chyba czas na zakończenie mojej przygody z blogowaniem. Nie miałam najmniejszego nawet pojęcia, jak przenieść bloga na inną platformę, więc stwierdziłam, że dam już sobie spokój. Ale gdy „emocje” trochę opadły postanowiłam przynajmniej się zorientować, jak trudny jest to proces. Trochę poczytałam i okazało się, że nie taki diabeł straszny. Na pierwszy ogień wzięłam bloga: Noche & Dia, bo jest mniejszy i już nieaktywny. Poszło nawet łatwo i stosunkowo szybko. Doprowadzenie go do pożądanego wyglądu wymagało jeszcze sporo czasu i pracy, ale przekonałam się, że to jest wykonalne. Skoro tak, to zajęłam się moim drugim blogiem: MiszMasz Tu też nie było większych problemów. Na koniec zostawiłam sobie bloga o Facundo. Byłam przekonana, że teraz to będzie tylko formalność, przecież z powodzeniem „przeniosłam” już dwa blogi! Okazało się, że z nieco większym blogiem już tak prosto nie jest. Plik do importu może mieć maksymalnie 15 MB, a mój miał kilka razy więcej. Przenosiłam więc bloga „w kawałkach”. Kilka razy coś się zawiesiło, wystąpił nieznany błąd itp. Mam nadzieję, że większość wpisów przeniosła się prawidło. Niestety niektóre media nie działają (np pliki mp3), ale nie jestem w stanie tego w tej chwili poprawić. Na razie musi tak zostać.
Odnosząc się do likwidacji platformy blog.pl rozumiem oczywiście, że takie działania z biznesowego punktu widzenia są normalne i uzasadnione. Jeżeli popyt na daną usługą maleje, to się z niej rezygnuje, a fakty są takie, że platforma blog.pl cieszyła się coraz mniejszym zainteresowaniem klientów. Ale dla takiej amatorki jak ja i wielu innych przeniesienie bloga gdzie indziej, to jednak duże wyzwanie i spore zamieszanie. Na blogu, YT, Instagramie, czy Twitterze podawałam linki, które wkrótce przestaną działać. Jednak cieszę się, że udało mi się przenieść bloga, bo włożyłam w tą stronę sporo zaangażowania, poświęciłam na jej tworzenie dużo czasu i zgromadziłam tu mnóstwo materiałów i informacji. Szkoda byłoby mi to wszystko „stracić”.
Starałam się nadać nowej stronie dotychczasowy wygląd, żeby zachować ciągłość. Niestety nie wszystko wygląda tak samo, np niektóre komunikaty na stronie są w języku angielskim, ale nie mam na to wpływu. Są też pewne utrudnienia dla mnie, np w edytorze nie ma opcji wyboru rozmiaru czcionki – można pisać tylko małymi literami, co nie wygląda dobrze, żeby to obejść muszę używać odpowiednich kodów. Mam nadzieję, że z czasem to opanuję.
Ależ się rozpisałam… Kończąc już te moje wywody, zapraszam pod nowy adres i wszystkich pozdrawiam.

PS Na „starym” blogu nie będę już nic nowego zamieszczać, ale tak dla ścisłości chciałam odnotować, że na przestrzeni 3 lat opublikowałam tam blisko 1900 postów, a stronę odwiedzono prawie 200 000 razy. Dziękuję i zapraszam tutaj.

Witajcie pod nowym adresem!

Witam na moim blogu, który jest poświęcony argentyńskiemu aktorowi i muzykowi Facundo Arana. Strona została przeniesiona z platformy blog.pl, która wkrótce zostanie zamknięta (31/01/2018). Mam nadzieję, że tę stronę będziecie odwiedzać równie chętnie, jak poprzednią. Zapraszam do czytania, oglądania i komentowania.

Facundo Arana znów w Bariloche

Facundo Arana przebywa obecnie w Bariloche. Aktor zabrał tam swoich bliskich na wspólny wypoczynek. Facu i Maria na InstaStories opublikowali krótkie nagrania z miejsca gdzie się zatrzymali. Trzeba przyznać, że widoki są naprawdę piękne:

 

Źródło: https://www.instagram.com/facundoaranatagle/

Podczas pobytu w Bariloche Facundo był prelegentem na jakiejś imprezie, ale szczegółów nie znam, chyba dotyczyło to firmy IVECO, a sądząc po zdjęciu w tle, także gór. Najwyraźniej Facundo połączył przyjemnie z pożytecznym: i wypoczynek, i praca.

Źródło: https://goo.gl/JUh9Xm

Nowy stary wygląd bloga

Wymyśliłam sobie, żeby zmienić trochę wygląd bloga. Strona ma już ponad dwa lata i pomyślałam, że przydałby się jej jakiś drobny lifting. Testowałam różne szablony, ale żaden mi się nie spodobał. No i stanęło na tym, że wszystko zostaje po staremu… Zmieniłam tylko zdjęcie w nagłówku i nieco zmodyfikowałam boczny panel. 

Informacja

Strata i pożegnanie kogoś bliskiego jest bardzo trudnym, wręcz traumatycznym doświadczeniem, które każdy, niezależnie od tego, czy jest osobą znaną, czy anonimową, ma prawo przeżyć w spokoju. Dlatego z szacunku dla zmarłego i jego bliskich, a także w akcie niezgody na zakłócanie czyjejś żałoby nie zamieszczę na moim blogu żadnych notatek medialnych, ani zdjęć z pogrzebu ŚP Pana Jorge – ojca Facundo.

Boże Narodzenie 2016

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkim, którzy tu czasami zaglądają życzę:

Chwili wytchnienia od codziennego pośpiechu i zabiegania oraz nabrania dystansu do tego, co się dzieje wokół. Niech to będzie radosny czas, ale znajdźcie też chwilę na zadumę i wspomnienia.

Dobrych, Spokojnych Świąt! Feliz Navidad!

Boże Narodzenie w Argentynie

Niedawno na Twitterze ktoś podał linka do informacji o tym, jak w Argentynie obchodzone są Święta Bożego Narodzenia. Kliknęłam i ze zdziwieniem stwierdziłam, że to wpis z mojego bloga. Zupełnie zapomniałam, że w ubiegłym roku stworzyłam taki post i muszę przyznać, że chociaż go kiedyś napisałam i powinnam znać jego treść, to teraz, po roku przeczytałam go z zaciekawieniem. Skoro ja, jako autorka o nim zapomniałam, to może i Was zainteresuje ponownie.

Trudno jednoznacznie opisać tradycje związane z Bożym Narodzeniem w Argentynie, bo to bardzo rozległy kraj, a jego mieszkańcy są mieszanką różnych nacji. Święta Bożego Narodzenia w Argentynie łączą w sobie bogactwo różnorodnych kultur i tradycji. Zachowuje się tam zwyczaje wielu narodów, z których wywodzą się dzisiejsi Argentyńczycy.  W Argentynie w grudniu jest lato, upały przekraczają 30 stopni Celsjusza i właśnie zaczynają się wakacje. Trudno sobie wyobrazić świętowanie Bożego Narodzenia w takiej upalnej atmosferze – a jednak, często jest bardzo podobnie jak u nas… 

Wydarzenia związane w Bożym Narodzeniem zaczynają się w Argentynie 8 grudnia (Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny). To tego dnia w domach ubiera się choinki (ale często są to też inne drzewka), a na ulicach i w urzędach pojawiają się świąteczne dekoracje i iluminacje. 

Tego dnia w wielu domach, kościołach i na ulicach pojawiają się bożonarodzeniowe szopki (także „żywe”), które są bardzo popularne w całej Ameryce Łacińskiej. Obowiązkowo żłóbek przygotowany dla Jezusa musi pozostać pusty do północy 25 grudnia. 

Dość niezwykłym zwyczajem jest wypuszczanie w noc wigilijną specjalnych, latających lampionów, nazywanych „globos”. Sądząc po zdjęciach widok musi być niesamowity, choć nie do końca jestem przekonana, czy to jest bezpieczne (i dla ludzi, i dla środowiska).

W Argentynie, podobnie jak w Polsce, istnieje tradycja obchodzenia Wigilii. Wieczorem około godziny 20:00 odbywa się msza, podobna do naszej Pasterki. Po powrocie z nabożeństwa Argentyńczycy zaczynają świętowanie. Spotykają się z rodziną i przyjaciółmi na kolacji, która najczęściej konsumowana jest w przydomowych ogródkach. Z racji tego, że jest tam lato i długo jest widno i gorąco, do wieczerzy zasiada się dopiero po zmierzchu – czyli około godziny 22:00. Każdy z uczestników kolacji przynosi jakieś danie, albo spotykają się wcześniej i wspólnie gotują. Podstawowym i obowiązkowym daniem podczas wigilijnej kolacji jest pieczone mięso. W zależności od regionu i tradycji może to być wołowina, indyk, prosię albo jagnię. Do tradycyjnych dań należy słodki chleb z bakaliami i cydr z jabłek lub z ananasa, nie brakuje też sałatek, deserów i świeżych owoców. 

Większość dań serwowana jest na zimno, głównie z racji panujących upałów. Część jedzenia odkładana jest na później i podawana podczas bożonarodzeniowego obiadu. Atmosfera tych spotkań jest bardzo radosna, towarzyszą im żarty, różne zabawy i tańce. O północy wznoszony jest toast, biesiadnicy składają sobie życzenia i odpalają fajerwerki. 

Świętowanie trwa do białego rana, nie tylko w domach, ale i na ulicach. W tej fieście uczestniczą dorośli i dzieci. W nocy z 24 na 25 grudnia dzieci dostają drobne upominki od Mikołaja, który w Argentynie nazywa się Papa Noel (tradycyjnie przebiera się za niego któryś z członków rodziny, albo sąsiadów). „Prawdziwe” prezenty przynoszą Trzej Królowe – 6 stycznia. 

W Polsce z okazji Bożego Narodzenia mamy dwa dni świąt, w Argentynie jeden – tylko 25 grudnia jest dniem świątecznym. Mimo, że Argentyna uznawana jest za kraj katolicki, to coraz częściej obchody Bożego Narodzenia, nie mają już podtekstu religijnego. W czasie Świąt otwarta jest większość klubów i dyskotek, w których bawią się młodzi ludzie – jest to powszechnie przyjęte i nie wzbudza żadnych kontrowersji, bo w Argentynie Boże Narodzenie jest powodem do radości i zabawy.  

Źródło: Internet

Na koniec jeszcze jeden świąteczny akcent: Come To Us w wykonaniu Cliffa Richarda. To angielska wersja naszej Kolędy dla Nieobecnych. W tle zdjęcia autorstwa Facundo.  

https://youtu.be/N9_miMMb6VM

Mój nowy blog: MiszMasz

Nie wiem, czy ten pomysł przypadnie Wam do gustu, ale pomyślałam sobie, żeby nie pisać tylko i wyłącznie o Facundo, ale też o takich zwykłych, codziennych sprawach. Może trochę o gotowaniu, pieczeniu, o zdrowiu, czy o zakupach – taki babski kącik. Najpierw pomyślałam, żeby na blogu o Facundo zrobić oddzielną zakładkę i tam publikować posty „nie na temat” – taki MiszMasz, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że przepisy na sałatki czy ciasta wymieszane z informacjami o Facundo nie będą dobrze wyglądać i zrobi się bałagan. Dlatego założyłam drugiego, siostrzanego bloga o nazwie MiszMasz. Link do stronki umieściłam na górnej belce i w bocznym panelu, w polecanych blogach. Zapraszam do odwiedzin. Oczywiście blog o Facundo na tym nie ucierpi. Jak tylko będzie się pojawić coś nowego, będę na bieżąco o tym pisać.

Link do bloga MiszMasz: http://miszzmaszz.wordpress.com/

PS Dotychczasowe wpisy i komentarze z kategorii MiszMasz przeniosłam na nowego bloga.

O problemach ze zdjęciami

Muszę trochę ponarzekać… Prowadząc tego bloga zgromadziłam sporo zdjęć związanych z Facuno. Żeby móc je wklejać na bloga musiałam gdzieś w internecie je trzymać. A że jestem kompletnym laikiem komputerowym i internetowym – wiem i umiem tyle, ile sama przeczytam i wydedukuję, musiało to być coś prostego, bezpiecznego, sprawnie działającego, no i darmowego. Zdecydowałam się na Picasa Web Albums i byłam super zadowolona. No ale nic nie trwa wiecznie. Google przestało wspierać tę usługę i po wcześniejszych zapowiedziach zakończyło jej funkcjonowanie. Wprawdzie zdjęcia pozostały, jako archiwum, są nawet skatalogowane podobnie jak dotychczas, ale już zarządzanie nimi odbywa się w aplikacji, która nie za bardzo mi odpowiada. Postanowiłam poszukać czegoś innego, bardziej dla mnie przyjaznego. No i spędziłam większość ostatniej nocy na przenoszeniu i katalogowaniu moich zbiorów. Jak już z grubsza to ogarnęłam, to pojawiły się pewne przeszkody i chyba przyjdzie mi się przeprosić z Google i ich usługami…  Doszłam do wniosku, że za stara już jestem na tą nowoczesność i zmiany 😥  Próbowałam coś poczytać na stosownych forach, żeby się trochę podszkolić, ale miałam wrażenie, że ludzie posługują się tam jakimś innym językiem – niby piszą po polsku, a ja nic nie rozumiem 😳   Reasumując, mam nadzieję, że zdjęcia zgromadzone wcześniej w Picasa Web Albums i udostępnione na blogu z czasem nie znikną, ale gdybyście przypadkiem zauważyli, że w jakimś poście zamiast zdjęć są białe prostokąty, to proszę o sygnał w komentarzach.

100 000 ODSŁON!!!

Z dumą informuję, że licznik odwiedzin na moim blogu
przekroczył właśnie liczbę
100 000 !!!

W sumie, to dotychczas nie zwracałam większej uwagi na licznik odwiedzin. Wiem, że średnio w ciągu doby jest około 150 – 200 odsłon, ale nie śledzę na co dzień tych liczb. Jednak wczoraj, przypadkiem wylądowałam na samym dole strony i zauważyłam, że na liczniku niewiele brakuje do okrągłych 100 000. Postanowiłam uchwycić tę liczbę i udało mi się! Cieszę się i dziękuję, że nadal tu zaglądacie i czytacie moją „radosną twórczość”. Pozdrawiam i niezmiennie zapraszam do odwiedzin i komentowania.    

Autorka bloga

A to wszystko przez tego sympatycznego gościa z drugiego końca świata…

Nowa zakładka – Archiwum Komentarzy

Od czasu powstania tego bloga nazbierało się sporo Waszych komentarzy. Niestety z czasem te wpisy znikały gdzieś w czeluściach bloga i trudno było do nich wrócić, a szkoda, bo piszecie ciekawe, fajne i miłe rzeczy. Ciągle mnie kusi, żeby założyć forum powiązane z blogiem, gdzie można byłoby sobie „pogadać”. Niestety nie mam pojęcia jak to zrobić, ani czasu, żeby się w tym temacie podszkolić. Póki co postanowiłam zarchiwizować w jednym miejscu wszystkie komentarze. Mam nadzieję, że spodobają się Wam „avatarki”, które Wam przypisałam – są to zminiaturyzowane zdjęcia z mojego ogrodu 🙂 

Link do strony: http://facundoarana.blog.pl/?page_id=9736

Kilka słów o Mundo Latino Rosja

Wielokrotnie wspominałam, że często zaglądam na rosyjskie forum Mundo Latino. Jest tam spory dział poświęcony Facundo, jego życiu i pracy. Forum bez czytelników byłoby martwe – więc są też tam dziewczyny, które udzielają się na nim od lat. Poświęcają swój czas, dzielą się swoją wiedzą i umiejętnościami, na rzecz innych. Dopiero niedawno, kiedy sama zaczęłam się trochę tym zajmować, zdałam sobie sprawę, jak tytaniczną pracę wykonały, np. tłumacząc na rosyjski cały serial Noche i Dia i tworząc do niego napisy. Moje wielkie uznanie za ich pracę, bo dzięki nim, ja i jeszcze kilka osób w Polsce, też mogliśmy ten serial obejrzeć i zrozumieć dialogi. Ale do czego zmierzam? Otóż spora grupa czytelników tego forum – z Moskwy i nie tylko – wybierała się na koncert Facundo. Dziewczyny postanowiły się spotkać po koncercie. Oto co napisała jedna z nich o tym spotkaniu:

Właśnie wróciłam do domu i czuję, że nie zasnę, dopóki tego nie napiszę: Stało się!!! Spotkałyśmy się i zapoznałyśmy się ze sobą!!! Przestałyśmy być dla siebie wirtualną abstrakcją, a stałyśmy się prawdziwymi ludźmi z krwi i kości. I to jest wspaniałe!!! Kto by pomyślał, że taka bezużyteczna, jałowa czynność, jak oglądanie seriali, może prowadzić do takich konsekwencji, jak poznanie różnych ciekawych, pozytywnych i wspaniałych ludzi! Dziewczyny, wszystkim dziękuję za to spotkanie! Miło było Was poznać! I do następnego spotkania – wirtualnego, albo realnego!

Te słowa zrobiły na mnie wrażenie. To naprawdę niesamowite! Dzięki wspólnej pasji doszło do spotkania ludzi, którzy się wcześniej nie znali, pochodzących z różnych zakątków Rosji (spoza Rosji też) i stało się to za sprawą aktora i muzyka z drugiego końca świata… Aż trudno uwierzyć… Ale to bardzo fajne i pozytywne. Myślę, że wszyscy powinniśmy szukać tego co nas łączy, a nie co dzieli…

Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień

21 listopada obchodzony jest Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień. Tradycja obchodzenia tego dnia wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych i sięga początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Obecnie ten dzień świętowany jest już w około 180 krajach. 

Dawniej nie wiedziałam, że jest takie święto, ale w ubiegłym roku przypadkiem o tym przeczytałam. Myślę, że to dobra, pozytywna i pożyteczna idea, którą warto propagować. Rzeczywistość jest taka, że wszyscy jesteśmy zabiegani, zajęci swoimi sprawami, mamy miliony obowiązków, spraw i zmartwień…, i zwyczajnie zdarza się nam zapominać o takich prostych gestach jak uśmiech, miłe słowo, okazanie empatii – czyli o zwykłej ludzkiej życzliwości. A wszyscy tego potrzebujemy i wszyscy możemy to ofiarować innym.  Jestem przekonana, że dobra, pozytywna energia, którą damy innym, wróci do nas ze zdwojoną siłą. Przy okazji tego dnia chcę serdecznie podziękować wszystkim osobom zaglądającym na mojego bloga, za okazywaną mi życzliwość. Ta stronka nie jest jakoś specjalnie popularna, ale jednak odwiedza ją codziennie kilkadziesiąt osób i niemal wszyscy, którzy pozostawili na niej jakiś komentarz, byli przyjaźnie nastawieni i mili. 

Bardzo gorąco dziękuję, za zainteresowanie, za odwiedziny, za miłe słowa i serdecznie wszystkich pozdrawiam.

Na koniec taki wierszyk, który wyświetlił mi się pod hasłem Dzień Życzliwości i bardzo mi się podobał:

Jest taka piękna kraina, gdzie dzień się uśmiechem zaczyna.
Kiedy staniemy naprzeciw siebie,
Ty uśmiechnij się do mnie, a ja do Ciebie.

Powyższe zdjęcie jest chyba autorstwa Facuno, w każdym razie powstało podczas jego pierwszej wyprawy w Himalaje. Uśmiechy tych dzieciaków i ich rumiane policzki są rozbrajające…

Dzień Chłopaka!

Z okazji Dnia Chłopaka takie trochę przewrotne życzenia, które wyszperałam w internecie:

W Dniu Chłopaka życzymy Wam, abyście zawsze służyli nam:
SIŁĄ – gdy nam się popsuje odkurzacz,
ŚMIECHEM – gdy nas życie zacznie wkurzać,
RADĄ – gdy popadniemy w wątpliwości,
CIAŁEM – gdy zapragniemy miłości.
😀 😉 😀

Podobno chłopcy mają swój dzień raz w roku, a prawdziwi mężczyźni codziennie… no i każdy prawdziwy mężczyzna kocha słodycze, tylko nie każdy się do tego przyznaje. No więc Wszystkiego Najsłodszego Panowie!!!

A gdybym miała życzyć czegoś Facundo, to życzyłabym mu, żeby nigdy się nie zmieniał i zawsze mógł powiedzieć o sobie, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie… 

31 sierpnia – Dzień Blogów

Dzień Blogów obchodzony jest od 2006 roku. Podobno na świecie jest obecnie około 160 milionów blogów. Jednym z celów tego dnia jest zainteresowanie czytelników innymi kulturami. Blogerzy zachęcani są tego dnia do wyszukania kilku ciekawych blogów i polecenia ich swoim czytelnikom. Powinno się polecić pięć, ale ja zaproponuję dwa:

  • Autorka ma na imię Julia i ma świetne poczucie humoru, pisze lekko i dowcipnie. Poprawiam sobie humor czytając Jej teksty. Gorąco polecam.

  • To drugi blog, który prowadzę. Poświęcony jest serialowi Noche & Dia. Opinie na temat tej telenoweli były bardzo różne. Mi w ogólnym rozrachunku serial się podobał i nie żałuję czasu mu poświęconego. Na blogu jest wiele zdjęć, trochę ciekawostek, sporo muzyki, a także streszczenia odcinków. Zapraszam.

Przy okazji Dnia Blogów kilka słów o autorce. Jestem dość dziwnym przypadkiem, bo:

  • Moje pojęcie o komputerach i internecie, delikatnie mówiąc, jest bardzo niewielkie, a prowadzenie bloga czy strony wymaga jednak pewnej wiedzy – ale od czego jest wujek google 😉
  • Nigdy nie fascynowałam się muzyką, filmem, czy czymkolwiek innym. Owszem, wiele spraw mnie interesuje, wiele rzeczy lubię, ale wszystko – z umiarem i rozsądkiem. I nagle postanowiłam pisać bloga o facecie z telewizji. Chyba oszalałam  😳
  • Nie jestem już nastolatką, ale ciągle uważam się za „młodą osóbkę”. Mam nadzieję, że nie przynudzam za bardzo… 😀

Najpierw miało to być swego rodzaju archiwum dla mojego użytku, ale szybko stało się stroną poświęconą Facundo i moim małym nałogiem. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że ktoś poza mną będzie zaglądał na tego bloga, ale okazało się inaczej – za co serdecznie dziękuję. Pozdrawiam osoby odwiedzające mojego bloga i zapraszam ponownie. Innym osobom prowadzącym blogi życzę wielu pomysłów, zapału do pisania i mnóstwa czytelników! A na dobry początek tygodnia słonecznik – gigant, który kiedyś wyrósł w moim ogrodzie: