W przyszłym tygodniu Mosty Madison ruszają w trasę!

Ekipa Mostów Madison rusza w trasę. Sztuka zadebiutuje w Santiago de Chile w środę 04/04/2018 i pozostanie w tym mieście do soboty 07/04/2018. Facundo będąc jeszcze w Mar de Plata nagrał zaproszenie dla potencjalnych widzów:

Źródło: https://www.facebook.com/PuentesMadison/photos/

Przy okazji tego wpisu przygotowałam jeszcze krótkie streszczenie niedawnego wywiadu z Facundo Arana na temat sztuki Los Puentes de Madison:

Na pytanie, jak Facundo trafił do Mostów Madison, aktor odpowiedział, że sztuka trafiła do niego za sprawą producentów teatralnych Javiera Faroni i Carlosa Rottenberga. Kiedy zaproszono go do tego projektu usłyszał, że zostanie on zrealizowany tylko pod warunkiem, że Facundo przyjmie rolę Roberta Kincaida. Takie postawienie sprawy było dla Facu dużym wyróżnieniem, dodatkowym atutem okazał wybór aktorki do roli Francesci. Facundo nigdy wcześniej nie miał okazji pracować z Araceli Gonzalez i był ciekaw ich współpracy.

Pytany o to czy czytał książkę lub oglądał film, Facundo odpowiedział, że owszem książkę przeczytał, ale filmu nie widział i właśnie dlatego, że był to film tak kultowy postanowił go nie oglądać, żeby się nie inspirować. Z pełnym zaufaniem poddał się woli reżysera i uważa, że była to właściwa decyzja, bo po wielu występach w Buenos Aires i Mar del Plata miał okazję w oczach widzów oglądać efekty swojej pracy. Spektakle kończyły się owacjami na stojąco, a tego nie dostaje się za nic – na takie uznanie trzeba sobie zapracować. Poproszony przez dziennikarza Facundo zachęcił widzów w Chile do obejrzenia Mostów Medison, mówiąc że jest dumny z grania w tej sztuce i że jeśli komuś podobała się książka, albo film, to powinien też zobaczyć spektakl teatralny, bo jest dobry i jest tego wart

Facundo wypowiedział się też na temat tego, co dla niego, jako dla aktora jest w teatrze najważniejsze. Powiedział, że najbardziej ceni sobie kontakt twarzą w twarz z publicznością. Uwielbia to, że może widzom opowiadać historie, być instrumentem, który rozbudza ich wyobraźnię.

Następnie dziennikarz nawiązał do długiej kariery Facundo i zapytał go o to, którą swoją rolę uważa za najlepszą. Facu odpowiedział, że każdą. Stwierdził, że kocha wszystkie swoje role. Owszem, zdarzały się lepsze i gorsze, ale każdej z nich będzie bronił do upadłego, bo są jak jego dzieci i kocha je bardzo.

Kolejny wątek rozmowy, to popularność za granicą. Facundo powiedział, że to właśnie praca zaprowadziła go do wielu krajów świata – do Izraela, Rosji, do krajów Europy Wschodniej, do Ameryki Łacińskiej, mimo że w tamtych czasach nie było portali społecznościowych. Powiedział, że dzięki pracy spotkało go wiele dobrych i pięknych rzeczy, poznał wielu przyjaciół na całym świecie. Podoba mu się to i nie przestaje go to zaskakiwać i cieszyć.

Spory fragment rozmowy poświęcony został współpracy Facu z Chris Morena. Facu przypomniał czasy  Chiquititas (serial, teatr, film). Następnie opowiedział o przedstawieniu En El Aire i o występach z TBLO.

Na koniec aktor został poproszony o powiedzenie kilku słów do jego fanów w Chile, którzy śledzą jego karierę.

Chcę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwy i dumny mogąc wystąpić w Chile. Aż trudno uwierzyć, że przeżyłem 46 lat i nigdy nie byłem w tym kraju. Szaleństwo. Tym bardziej marzę o tym, żeby przyjechać i przedstawić sztukę. Byłoby wspaniale, żeby ta podróż stała się jedną z wielu, które pozwoliłyby mi poznać ten wspaniały kraj. Znam Argentynę, teraz pora poznać Chile. Naprawdę chciałbym poznać ten kraj i cieszę się robiąc ku temu pierwszy krok.

Źródło: Artykuł z TELEVITOS (03/2018) https://issuu.com/televitos/docs/marzo2018/42

Reklamy

46 urodziny Facundo Arana (31/03/2018)

31/03/2018 Facundo Arana obchodził swoje 46 urodziny. Dzień wcześniej zamieścił na Instagramie następujący tekst:

Ostatni dzień. Jutro jest 31 marca… Dziękuję Bogu… Dziękuję wszystkim za czułość, dobrą energię, wyrozumiałość i wspaniałomyślność, które wnosicie w moje życie. Dziękuję za każdy uśmiech. Dziękuję za wsparcie. Za każde spojrzenie. Za wszystkie słowa. Za bezinteresowną i bezgraniczną miłość. Z wielu powodów urodziny od zawsze były dla mnie wyjątkowym czasem. Mijają kolejne marce…  Jutro będzie mój 46 marzec… Żyję i jestem bardzo kochany przez moich bliskich. Mam najlepszą na świecie towarzyszkę życia, z którą daliśmy sobie nawzajem wspaniałą rodzinę. Dzieci uśmiechają się prosto i szczerze, są zdrowe. Szczęście to chwile, które zostają w pamięci na zawsze. Jestem nieskończenie szczęśliwy, że mam w duszy wiele takich chwil. Gromadzę wspomnienia, które są tego warte i dziękuję za to jakie są.

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bg7trbNHsRJ/?utm_source=ig_embed

A to podziękowania Facundo za otrzymane życzenia i wiadomości:

Dziękuję wszystkim za życzenia. Dzień moich urodzin kończy się tak samo, jak się rozpoczął: w ramionach i z uśmiechami tych, których kocham i którzy są blisko mnie. Obejmuję tych, którzy są tutaj, tam i jeszcze dalej… Jestem wdzięczny Bogu, Życiu i Wam wszystkim Przyjaciele!

Źródło: https://www.instagram.com/p/BhAwYINHGiZ/?taken-by=facundoaranatagle

Piękne słowa i te przed urodzinami i te po… Nie jest łatwo pogodzić się z przemijaniem, z upływającym czasem, ze zmianą wyglądu, sprawności, zdrowia. Myślę, że trzeba mieć w sobie wiele mądrości życiowej i pokory, żeby umieć to robić. Taka akceptacja i wdzięczność za to co się ma i za to co się przeżyło pozwala chyba być bardziej szczęśliwym. Też niedawno miałam urodziny i muszę przyznać, że towarzyszyły mi nieco inne uczucia. Było mi trochę smutno, że tak szybko minął kolejny rok, a ja znów jestem starsza… Muszę chyba zacząć brać przykład z Facundo.

Wygrzebałam w moim „archiwum” dwa zdjęcia, których chyba wcześniej nie publikowałam. W sumie to nie mają one żadnego związku z urodzinami Facundo, ale są takie wiosenne i pogodne, że wydają się pasować do tego wpisu. 

Źródło: https://www.facebook.com/BBVAFrancesArg/photos/

Źródło: https://www.facebook.com/angiebraunstudio/photos/

PS Kilka dni mnie tu nie było, ale miałam taki natłok spraw i obowiązków, że na internet już nie starczyło mi czasu. Niestety najbliższe tygodnie będą wyglądały podobnie. Postaram się na bieżąco zamieszczać pojawiające się nowości, ale jakby zdarzyła mi się jakaś przerwa, to proszę o wyrozumiałość. Pozdrawiam. 

Życzenia od Facundo z okazji Dnia Kobiet (08/03/2018)

Z okazji Dnia Kobiet Facundo Arana opublikował na swoim Twitterze wpis, w którym złożył życzenia bliskim mu kobietom:

Staruszko (do mamy), Królowo (do żony), Dzieciaku (do córki), Siostry, Ukochane Przyjaciółki! Szczęśliwego Dnia Kobiet dla Was Wszystkich ! Dziś i każdego dnia! Całuję mocno! Każdy spełnia się w tym, co go satysfakcjonuje i czyni go szczęśliwym!

Teoretycznie są to życzenia skierowane do konkretnych osób (jego mamy, żony itd) ale w praktyce Facundo zwrócił się do wszystkich kobiet, odnosząc się jednocześnie w ten sposób do swojej wypowiedzi z początku roku, o tym że kobiety w pełni spełniają się dopiero w związku i w macierzyństwie. Wczorajszy wpis został natychmiast zauważony przez media. Napisano, że Facundo Arana „odrobił lekcje” i tym razem wypowiedział się właściwie.

Zapowiedź koncertu w Rosario

 

Z InstaStories Facundo Arana:

 

Jutro wieczorem gramy w Rosario. Uwielbiam to. Znowu w trasie, i znowu będę grać, i grać. Ciągle uważam, że życie jest niezwykle hojne. Jestem mu ogromnie wdzięczny i każdej osobie spotkanej na drodze, który ma w sobie pragnienie odnajdywania szczęścia w zwykłych, codziennych sprawach… Jutro (a właściwie już dzisiaj) razem z zespołem damy najlepszy występ na jaki nas stać. Przyjdźcie. Do zobaczenia Przyjaciele!

Facundo pisze jeszcze coś o swoich instrumentach (saksofonie tenorowym, altowym i harmonijce ustnej), ale nie zrozumiałam kontekstu, więc to pominełam.

Podziękowania dla Mar del Plata

Facundo Arana zakończył sezon w Mar del Plata i wyruszył w drogę do domu, ale zanim opuścił letnią stolicę Argentyny nie omieszkał serdecznie podziękować za całe dobro, które spotkało go w tym mieście:

Wracamy do domu… Dziękuję Mar del Plata! Nie sposób wymienić wszystkich wspaniałych mieszkańców, którzy sprawili, że te miesiące okazały się najlepszym czasem w naszym życiu. Dziękuję wszystkim za każdą chwilę wspólnej pracy, za przyjaźń, za mate, za przeżycia, posiłki, za wschody i zachody słońca, za fale, za loty, za ciszę, za muzykę, za plażę, za śmiech… i za jeszcze wiele, wiele więcej! I dziękuję wszystkim widzom, którzy towarzyszyli nam podczas przepięknych Mostów Madison, a także tym którzy przyszli się z nami przywitać przy wyjściu z teatru. Wracamy przepełnieni miłością i chęcią powrotu. Do zobaczenia wkrótce! I niech to będzie naprawdę szybko!

Źródło: https://www.instagram.com/p/BgAnI7_HO_u/?taken-by=facundoaranatagle

GENTE: Facundo Arana i Maria Susini razem od 10 lat (tłumaczenie)

04/03/2018, Ana van Gelderen, Fot. Diego García

Facundo Arana i Maria Susini, którzy są razem już od 10 lat zdradzają swój sposób na udany związek. Para świętowała już dekadę bycia razem, dorobili się trójki dzieci i raczej nie obnoszą się ze swoim życiem. Ale będąc w Mar del Plata ujawnili niektóre sekrety rodzinne. Facundo Arana (45) i Maria Susini (41) są jedną z najbardziej powściągliwych par w środowisku. Ich historia miłosna trwa już 10 lat, mają troje dzieci: Indię (9), Yaco (8) i Moro (8).

Facundo: Poznaliśmy się w kwietniu 2007 roku. Zobaczyłem ją i skojarzyłem, że to ona. Widziałem ją w wiadomościach na pokazie w Buenos Aires. Nie pytaliśmy się czego oczekujemy od życia. Po prostu, tak się ułożyło. Poznaliśmy się u będąc u kogoś na grillu. To była inicjatywa dwójki ludzi, którzy nie mieli ze sobą nic wspólnego. Przyszła ze zranioną ręką, pełną odłamków (drzazg), bo upadła jeżdżąc na rolkach. Wyjąłem drzazgi i straciłem głowę.

Tak Facundo wspomina ten niespodziewany związek, który potwierdzili pół roku później ogłaszając, że Maria jest w ciąży. W maju 2008 roku przyszła na świat ich córka India, a w październiku 2009 bliźniaki Yaco i Moro. Co jeszcze? Pobrali się w 2012 roku w swoim domu w Nordelta.

  • Czy po dziesięciu latach związku namiętność (pasja) wciąż jest w Was obecna, czy trzeba ją jakoś podsycać?

Maria: Jest większa niż kiedykolwiek!

Facundo: Namiętność przychodzi sama, kiedy budzę się obok takiego cukiereczka. Spory, dyskusje są piękne, tworzą związek, pomagają się rozwijać. Nieważne jak zaczął się spór, ważne jak go rozwiązać. Nie idziemy spać w gniewie. Dbamy o to. I nie zajmują nas problemy, które da się rozwiązać. Nasz projekt to rodzina. Poza tym nasza praca jest też naszą pasją. Jesteśmy dobrze dobraną parą (jesteśmy stworzeni dla siebie). Wiem, że nieczęsto się to zdarza. Dlatego tak bardzo to sobie cenię. 

Źródło: https://www.infobae.com/gente/

Tłumaczenie z hiszpańskiego na rosyjski: Ludmiłka z forum Mundo Latino Rusia, z rosyjskiego na polski: ja.  

GENTE: Facundo Arana i jego rodzina surferów (tłumaczenie)

GENTE, 02/03/2018, Ana van Gelderen, Fot. Diego García

Facundo Arana dwa miesiące temu osiedlił się wraz żoną i trójką dzieci w La Feliz, żeby zagrać jedną z głównych ról w sztuce Los Prentes de Madison. Miłośnik surfingu dzieli zainteresowania ze swoimi dziećmi: Indią (9), Yaco i Moro (8).

Sobota, ósma rano, Facundo Arana jest już w morzu i siedzi na swojej desce czekając na dobrą falę. Wraz z nim jest jego żona Maria Susini i ich dzieci India, Yaco i Moro.

Dwa przedstawienia Mostów Madison, teatralnego klasyka z którym przybył do Mar del Plata, zagrane tej nocy nie stłumiły jego niespokojnego ducha.

Oczywiście, że pracę można łączyć z wypoczynkiem! Luksusem jest móc wykonywać zawód, który tak kocham i podarować swoim dzieciom dwa miesiące na plaży. To idealna równowaga.

Tak twierdzi Facundo Arana popijając mate w Honu Beach gdzie jego klan ma bazę. Są tam z nimi Susana – mama Marii Susini i Raul – wuj Facundo, który jest artystą i drugim ojcem dla aktora.

  • Jako aktor po raz pierwszy spędzasz sezon w Mar del Plata?

Po raz pierwszy występuję od wtorku do niedzieli. W poprzednich latach grałem tylko w weekendy. To wspaniałe. Nie wiem, czy mógłbym ofiarować moim dzieciom lepsze i dłuższe wakacje. Dla mnie to tylko kwestia zorganizowania czasu. Wracam z plaży wczesnym popołudniem, piję mate, mimo że zagraliśmy już tyle przedstawień, zaczynam przygotowywać się do roli (wchodzić w rolę) i udaję się do teatru. Po spektaklu zamiast jeść coś na mieście, wracam do domu, jem coś na szybko i rano o siódmej idę z dzieciakami nad morze.

  • Widzę, że dzieci biorą lekcje surfowania.

Zgadza się. Uczestniczą w dwumiesięcznym obozie w szkole Martína Passeri, pięciokrotnego mistrza Argentyny. To pierwsze lato, kiedy dzieci mają do czynienia z deską surfingową. To ważne, żeby miały zajęcia z instruktorem, żeby nie nabrały złych nawyków. Chcieliśmy się przekonać, czy to im się spodoba. Przecież mogłoby się zdarzyć, że któremuś z nich nie przypadłoby to do gustu, ale na szczęście spodobało się całej trójce. Są bardzo szczęśliwymi dziećmi. Rywalizują między sobą, jak każde rodzeństwo, ale jak zadzierasz z jednym, masz do czynienia z całą trójką.

  • Jakie wartości im przekazujesz?

Trzymać z rodziną i zachować równowagę. To własnie chcemy dać naszym dzieciom. Nie wiadomo jak długo będą z nami. Bardzo nam się poszczęściło. Ufamy temu, czego nauczyli nas nasi rodzice. Staramy się tak wychowywać nasze dzieci, żeby dały coś od siebie temu światu.

  • Czy uważasz, że należy wyznaczać dzieciom granice?

Z czasem to się zmieniło. Mój ociec zawsze mówił mi, że jest moim ojcem, a nie przyjacielem, a jednak na miesiąc przed śmiercią (odszedł w lutym 2017 roku) zapewnił mnie, że byłem jego najlepszym przyjacielem. Ja dzisiaj mówię moim dzieciom, że jestem ich przyjacielem, ale że moją powinnością jest je wychowywać.

  • Czy z Marią macie rozdzielone między siebie role?

Jesteśmy nowoczesną rodziną. Maria to cud. Panuje u nas prawdziwy matriarchat! (widząc, że Maria przysłuchuje się rozmowie, Facundo się poprawia) Nie! To był żart! Nie ma u nas żadnej dominacji.

  • Chciałbyś mieć więcej dzieci?

Nie mam tego w planach.

  • Jak wiele z tego o czym mówisz nauczyła Cię choroba? (W młodości chorował na Chorobę Hodgkina – nowotwór atakujący węzły chłonne). Czasami do tego wracasz…

Mówię o tym wtedy, kiedy jestem o to pytany. Jeśli nie, to wolę milczeć. Jeśli mówię, to nie mogę słuchać. Zawsze lubię mówić o tym, że oddawanie krwi ratuje życie.

  • Od dwóch lat jesteś nieobecny w telewizji. Jakie masz plany na ten rok?

Kontynuuję mój projekt muzyczny – Facundo Arana i The Blue Light Orquestra. W kwietniu ruszamy na tournee z Mostami Madison, podczas którego odwiedzimy największe miasta Argentyny, pojedziemy też do Chile i Urugwaju. Na koniec roku mam też pewne teatralne projekty. Chciałbym to powtarzać każdego lata mojego życia.

  • Co jest takiego specjalnego w Los Puentes de Madison?

To historia, która wzrusza, ale nie przytłacza. Wyobraźnia widza pozwala nam opowiadać historię. Widz siedząc w swoim fotelu wykonuje poetycką pracę.

  • Ale wchodząc na salę myśli się o filmie…

To rzeczywiście jest wyzwanie. Myślałem o tym, że przecież Clint Eastwood i Meryl Streep odegrali w filmie kultowe postacie. W dodatku jedno z nich było reżyserem tego filmu. Ale cóż… Zrobiliśmy to i tak! Zobacz jaka świetna jest Araceli. Bardzo dobrze się dogadujemy. Zagraliśmy wspólnie cały sezon. To zamyka usta tym, którzy mówili coś przeciwnego. Czasami kiedy próbuje się zaprzeczać, tylko podsyca się plotki. Wolałem, żeby czas zrobił swoje. Jedyną prawdą jest rzeczywistość.

Źródło: https://www.infobae.com/gente/personajes/

Tłumaczenie z hiszpańskiego na rosyjski: Ludmiłka z forum Mundo Latino Rusia, nieudolne tłumaczenie z rosyjskiego na polski: ja 

Premiera „Adios Querido Pep” w Mar del Plata (24/01/2018)

W środę 24/01/2018 w Mar del Plata miała miejsce premiera filmu Adios Querido Pep, w którym Facundo Arana zagrał jedną z drugoplanowych ról. Aktor wystąpił przed pokazem i zaprezentował film:

Źródło: https://www.facebook.com/EspacioClarinOk/videos/1818752571490747/

Źródło: https://twitter.com/INCAA_Argentina/status/956271655864668161

Po raz pierwszy w życiu prezentuję jakiś film. Nie mogę w to uwierzyć. Z reguły jeśli bierze się udział w jakimś projekcie, to jest się do niego zaproszonym. Ktoś zwraca się do ciebie i mówi: Słuchaj, chcemy żebyś wziął w tym udział.

W 2015 roku pracowałem z Florencią Raggi, w serialu Noeche & Dia emitowanym na antenie El Trece. Wszyscy pracowaliśmy tam z dużym zaangażowaniem. Flor powiedziała mi, że została zaproszona do zagrania w filmie Adios Querido Pep. Scenariusz wydał jej się cudowny. Pomyślała, że taka historia będzie trudna do opowiedzenia, ale postanowiła zaryzykować i wziąć w tym udział. Po pewnym czasie wspomniała, że wszystko jest już gotowe, ale reżyserce nie udało się jeszcze znaleźć aktora, który zagrałby męża postaci, w którą wcielała się Florencia. Powinien być mojego wzrostu. Następnego dnia zapytałem, czy już kogoś znaleźli. Powiedziała, że nie. Tak samo było tydzień później i dwa tygodnie później. Nadal nie mieli obsadzonej tej postaci. A cały projekt był już gotowy do realizacji. Wtedy wprost spytałem Flor, czy mają jakieś specjalne wymagania co do tej postaci i powiedziałem, że mogę w wolnym czasie nagrać te kilka scen do filmu. Ona się roześmiała i potraktowała moje słowa jako żart. Następnego dnia wróciłem do tej rozmowy i powiedziałem, że nie żartowałem, że mówiłem poważnie. Flor obiecała, że przedstawi moją kandydaturę reżyserce, która była rozbawiona tym, jak to się ułożyło. Spotkaliśmy się, a ona opowiedziała mi tę historię. Wydawało mi się, że będzie bardzo trudno opowiedzieć i pokazać.

Przystąpiliśmy do kręcenia filmu. Zagrałem swoje sceny. Okazało się, że było ich trochę więcej, niż mi początkowo mówiono. Jestem bardzo dumny. Producent powiedział mi, że są bardzo zadowoleni z tego, jak to wszystko się potoczyło. Film został zmontowany. Kiedy go obejrzałem, zrozumiałem że nic nie zrozumiałem ze scenariusza. Coś umknęło mojemu zrozumieniu w czasie, kiedy przedstawiano mi scenariusz. jestem naprawdę dumny. Dlatego tak chcę Wam polecić Adios Querido Pep. Zaraz na ekranie zobaczycie całą obsadę, wszystkich aktorów i dane filmu. To jest historia. Gdyby chcieć ją zdefiniować, to powiedziałbym, że jest to przepiękna opowieść, bezpretensjonalna, warta obejrzenia.

Tak więc odprężcie się, okryjcie się czymś ciepłym, bo wkrótce się ochłodzi. Bardzo dziękuję za przybycie. Adios Querido Pep jest mi bardzo bliski. Przedstawiam Wam go w imieniu reżyserki Kariny Zarfino, Florencii Raggi, Juana Palomino i reszty wspaniałej obsady. Obejrzyjcie go. Serdecznie wszystkim dziękuję. Wspaniałe jest to, że Espacio Clarin prezentuje takie obrazy.

Ja muszę prosto stąd udać się do teatru. Jako aktor przeżywam teraz swoje najlepsze dni. Cieszcie się i niech film się Wam spodoba. Ogromne podziękowania dla całej ekipy Espacio Clarin za przygotowanie tak różnorodnej oferty.

Wielkie dzięki dla wszystkich i rozpocznijmy pokaz Adios Querido Pep!

Tłumaczenie z rosyjskiego na polski przygotowałam na podstawie tekstu Ludmiłki z Forum Mundo Latino Rusia. Dziękuję. 

Clarin – Facundo Arana nie uchyla się od debaty (13/01/2018)

Na stronie Carin ukazał się materiał poświęcony Facundo Arana.

Źródło: https://twitter.com/Conurbanos/status/952422164942204928

Artykuł to po części wywiad, a po części opowieść o Facundo i jego rodzinie oraz o tym jak spędzają czas w Mar del Plata. Sporo miejsca poświęcono niedawnym kontrowersjom jakie wybuchły w mediach społecznościowych wokół wypowiedzi Facundo o kobietach. Aktor nie unikał trudnych tematów, wręcz przeciwnie, starał się spokojnie i rzeczowo wyjaśnić swój punkt widzenia. Tekst jest dość ciekawie zbudowany – w kilku miejscach odnosi się do doświadczeń Facu z przeszłości, jednocześnie nawiązując do teraźniejszości.

Z artykułu dowiadujemy się na przykład, jak wygląda życie Facundo i jego rodziny w Mar del Plata. Otóż ich dzień zaczyna się o siódmej rano, o ósmej są już na plaży, gdzie dzieciaki mają zajęcia w szkole surfowania, później wspólnie pływają i plażują, do domu wracają koło trzeciej po południu, dzieci jeżdżą na rowerach, bawią się, a dorośli piją mate. Późnym popołudniem Facundo wyrusza do teatru, a kiedy wraca jego dzieci już śpią. Następnego dnia wszystko zaczyna się od początku. W La Feliz razem z rodziną Facundo zamieszkał jego wuj Raul i mama Marii Susini – Suzana.

W kwestii aborcji Facundo powiedział, że dla niego życie jest święte, ale uważa, że powinno się prowadzić debatę nad legalizacją aborcji. Facu krótko odniósł się też do kwestii feminizmu i maczyzmu twierdząc, że w jego domu nie ma takich problemów. 

W moim domu nie ma problemów z maczyzmem czy feminizmem. W moim domu wszyscy jesteśmy tacy sami. Naczynia zmywa ten, kto jest najbliżej zlewu, albo ten, kto ma to ochotę. 

Trochę miejsca w artykule poświęcono też sztuce Los Puentes de Madison i relacjom pomiędzy Facundo Arana a Araceli Gonzalez. Po raz kolejny Facu wyjaśnił, że owszem były między nimi tarcia, ale to normalne w trakcie pracy. Teraz dobrze im się współpracuje i widać to na scenie, co publiczność widzi i docenia, nagradzając ich każdego wieczoru owacją na stojąco.

Clarin, 13/01/2018, Maria Ana Rago, zdjęcia Fabian Gastiarena

Źródło: https://www.clarin.com/espectaculos/teatro/

PS No i znów się zaczęło… Facundo w tym wywiadzie wypowiedział się na temat aborcji i feminizmu, a to po raz kolejny podsyciło dyskusję w mediach  społecznościowych. Czasami mam wrażenie, że dziennikarze celowo podsuwają Facundo kontrowersyjne tematy, żeby go sprowokować do określonych wypowiedzi, a on mimo że funkcjonuje w tej branży już tyle lat, daje się tak „podpuszczać”. Z drugiej strony jest dorosłym facetem, który ma swoje zdanie i ma prawo je wyrazić, tylko szkoda, że tak często obraca się to przeciwko niemu…

Infobae: Facundo Arana i Maria Susini w Mar del Plata

Materiał z Infobae oparty jest na tekście i zdjęciach, które wkrótce ukażą się w magazynie Caras.  

Facundo Arana jest jedną z głównych postaci sezonu letniego w Mar del Plata, gdzie gra z Araceli Gonzalez w sztuce Los Puentes de Madison. Aktor nie jest tam sam. Jak zawsze towarzyszy mu żona Maria Susini i ich dzieci India, Yaco i Moro. Rodzina nie tylko odpoczywa i się opala, ale także uprawia sporty. Dzieci pary odziedziczyły pasję do fal i pobierają lekcje surfowania.

Widzieć jak dzieci surfują, dołączyć do nich, pluskać się razem w wodzie, to jak spełnienie marzeń, jak sen na jawie. Tak lubię: wszyscy zdrowi, wszyscy razem.

Przyjechaliśmy tutaj z Susaną, mamą Marii i moim wujem Raulem, który wychowywał mnie razem z moimi rodzicami. To lato jest wspaniałe. Dzieciaki rozpoczęły zajęcia w szkole surfingu, głównie po to, żeby nie nabrały złych nawyków. Trzeba było sprawdzić, czy im się to spodoba, bo przecież mogło się zdarzyć, że któreś z nich mogło nie chcieć i trzeba byłoby się wtedy zastanowić, co dalej. Ale wszyscy się bardzo w to wciągnęli.

Modelka, będąca w wieku 41 lat, może poszczycić się nienaganną figurą, co widać na zdjęciach, na których pozuje w czarnym bikini.

 Źródło: https://www.infobae.com/teleshow/infoshow/2018/01/10/

Wywiad z Facundo Arana dla InfamaRecargado (07/01/2018)

W niedzielę 07/01/2018 Facundo Arana pojawił się na inauguracji nowego programu telewizyjnego, gdzie udzielił wywiadu dla InfamaRecargado. Cała rozmowa trwała około 20 minut. Poniżej dwa fragmenty programu:

Źródło: https://www.facebook.com/AmericaTV/videos/2016029945079247/

Źródło: https://www.facebook.com/AmericaTV/videos/2016023861746522/

Rozmowa najpierw toczyła się wokół rozpoczynającego się właśnie w Mar del Plata letniego sezonu teatralnego. Facundo wyraził zadowolenie, że mógł wyjechać do pracy razem z całą rodziną. Stwierdził, że od dawna mu się to marzyło. Dalej padło pytanie o jego relacje z Araceli Gonzalez. Facundo odpowiedział, że fakty mówią same za siebie. Nie mogliby na scenie odgrywać uczucia, gdyby w rzeczywistości się nienawidzili. Widzów nie da się oszukać. Aktor wyjaśnił, że przecież on i Araceli nie musieli przyjmować propozycji pracy w Mar del Plata, mogli zaangażować się w inne projekty. Facundo stwierdził nieco uszczypliwie, że media mogły o nich mówić tylko w dwóch aspektach: albo że się nienawidzą, albo że lubią się za bardzo. Skoro oboje są w udanych związkach, to padło na nienawiść. W dalszej części rozmowy Facundo opowiedział trochę o sztuce, pozostałych aktorach i reżyserze. Oczywiście nie obyło się bez nawiązania do słynnej już wypowiedzi Facundo Arana z ubiegłego tygodnia, dotyczącej kobiet i macierzyństwa oraz ataku jaki na niego wtedy spadł. Facu po raz kolejny powtórzył, że nie zamierzał nikogo obrazić. Powiedział, że w jego rodzinie nie było nigdy nierówności – raczej wszyscy się szanowali. Odnosząc się do fali krytycznych komentarzy, które pojawiły się w social mediach podkreślił, że nie czuje się nimi urażony, niemniej jednak nie poda mu się to, jak pisano (w sposób napastliwy, z nienawiścią). Na zakończenie rozmowy pojawił się temat aborcji, który też został wywołany przy okazji owej niefortunnej wypowiedzi aktora. Facu odpowiedział, że w tej kwestii powinny się wypowiadać osoby kompetentne, posiadające stosowną wiedzę, a reszta powinna uważnie ich wysłuchać, bo są to bardzo ważne i trudne problemy.

Streszczenie przygotowałam na podstawie tekstu Ludmiłki z forum Mudno Latino Rusia.

 

Wywiad z Facundo Arana – Inrusos, America TV (01/01/2018)

Facundo Arana nowy rok zaczął od aktywności w mediach. Aktor udzielił obszernego wywiadu na żywo dla programu telewizyjnego Intrusos (America TV). Rozmowa trwała około 40 minut. Dziennikarze zadawali pytania z siedziby stacji, a Facundo odpowiadał z zaimprowizowanego w plenerze „studia” znajdującego się niemal na plaży. Facu wyglądał na zrelaksowanego i wypoczętego, mówił z uśmiechem i na luzie, ale jego wypowiedzi okazały się być mocno kontrowersyjne.

Źródło: https://www.instagram.com/p/BdarXXjHaYy/

Tematyka rozmowy była bardzo różna, było i na poważnie, i na wesoło. Na prośbę dziennikarzy Facundo wypowiedział się na przykład w pewnej kontrowersyjnej sprawie, o której jest ostatnio głośno w argentyńskim środowisku aktorskim. Chodzi o to, że jedna z tamtejszych aktorek ujawniła, iż kilka lat temu podczas kręcenia serialu doświadczyła pewnych ekscesów ze strony swojego serialowego partnera. Aktorka odeszła wówczas z serialu bez słowa wyjaśnienia, ale po latach zdecydowała się ujawnić swoje powody. Ów aktor stanowczo oskarżeniom zaprzeczył i zwrócił się do sądu o wydanie opinii w tej sprawie. Na pytanie co Facundo sądzi o tej sytuacji, aktor odpowiedział, że według niego mogło się zdarzyć tak, że kobieta rzeczywiście czuła się niekomfortowo, mimo że jej serialowy partner nie zrobił niczego złego, i że dobrze się stało, że sąd zajmie stanowisko w tej kwestii. Media internetowe oczywiście natychmiast podchwyciły tę wypowiedź i wielokrotnie ją zacytowały. 

W dalszej części wywiadu mowa była o zbliżającym się debiucie sztuki Los Puentes de Madison w Mar del Plata i o współpracy Facundo Arana i Araceli Gonzalez, a także o pogłoskach, że ponoć Facundo i Araceli tak się nie lubią, że w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Facu zaprzeczył tym plotkom, mówiąc że wprawdzie nie przyjaźnią się z Arą, ale ich relacje są normalne i dobre.

Facundo opowiedział też trochę o swojej rodzinie i ich ostatnich wakacjach. Wspomniał na przykład o wizycie w oceanarium.

Na koniec rozmowy Facundo został zapytany o jego obecne relacje z byłą partnerką Isabel Macedo. W tym kontekście Facu powiedział, że był związany z Isabel przez dziesięć lat, z których ani jednego dnia nie uważa za zmarnowany i że to było dziesięć niezwykłych lat. Ale kiedy związek się skończył, to skończył się definitywnie. Facundo powiedział, że od wielu lat nie miał żadnego kontaktu z Isabel, ale mimo to ogromnie się cieszy z jej ciąży i chętnie by jej pogratulował. W tym miejscu powiedział dość niefortunne zdanie, z którego chyba wynikało, że kobieta jest spełniona (kompletna?) dopiero wtedy, kiedy zostaje matką. 

Obawiam się, że ten wywiad w kolejnych dniach odbije się sporym echem w mediach i w sieciach społecznościowych, bo Facundo swoimi z pozoru niewinnymi wypowiedziami naraził się chyba feministkom i nie tylko… Sama mam w tej kwestii nieco inne zdanie niż on… W dodatku aktor na Twitterze wdał się jeszcze w polemikę ze swoimi oponentami, no i w internecie zawrzało…

Pełny wywiad możemy obejrzeć dzięki ANNIE MARII z Mundo Ladino Rusia, która go nagrała i udostępniła. Ja niestety mam tylko fragmenty i to kiepskiej jakości.

Drugim gościem programu była popularna argentyńska piosenkarka (śpiewaczka) Gladys Nelly del Carmen Jiménez, znana lepiej jako Gladys La Bomba Tucumana. Między Gladys, a Facundo doszło na wizji do wymiany uprzejmości, a nawet do jakiś romantycznych deklaracji. Wszystko odbyło się oczywiście na wesoło.

Źródło: https://www.facebook.com/AmericaTV/videos/2008433512505557/

Na koniec taka mała dygresja. Kiedy oglądałam ten wywiad, to stwierdziłam, że mentalność ludzi na całym świecie jest podobna. Podczas całej rozmowy w tle było widać osoby, które wchodziły w kard po to, żeby po pierwsze znaleźć się na wizji, a po drugie pomachać bliskim.

Los Puentes de Madioson – Skany z Vamos (04/2017)

Niebawem sztuka Los Puentes de Madison z Facundo Arana i Araceli Gonzalez zawita do Mar del Plata. W ramach promocji ukażą się pewnie nowe wywiady i materiały, a ja mam w swoich zasobach jeszcze skany artykułów z czasów premiery w Buenos Aires, których wcześniej nie udostępniałam. O ile dobrze pamiętam, to równolegle z publikacją papierową, te teksty i zdjęcia pojawiały się też w internecie, jednak w innej, nieco okrojonej formie. Dziś zapraszam do zapoznania się z artykułem z magazynu Vamos:

Artykuł opublikowano w 26 numerze magazynu Vamos. Czasopismo ukazało się 25/04/2017. Wywiad został przeprowadzony podczas konferencji prasowej w dniu 23/03/2017.

W materiale napisano, że zarówno Facundo, jak i Araceli uczestniczyli w swojej karierze w najbardziej udanych projektach telewizyjnych ostatnich lat. Jedak tak się złożyło, że nigdy wcześniej nie pracowali razem. Aktorzy opowiedzieli o tym na specjalnym spotkaniu dla mediów, które producenci sztuki Los Puentes de Madion zorganizowali na krótko przed premierą sztuki. Oboje byli otwarci i chętni do rozmowy, szczerze odpowiadali na wszystkie pytania. Okazało się, że ich współpraca na początku nie była łatwa. Zdarzało się, że poirytowany Facundo wpadał w złość, a Araceli zalewała się łzami, ale koniec końców „dotarli” się i stworzyli na scenie wspaniały duet.

Zarówno pytania, które padły w tym wywiadzie są, jak i odpowiedzi na nie przewinęły się już w innych materiałach, więc tylko krótko je streszczę. Padło na przykład pytanie, czy podczas prób rzeczywiście był między aktorami konflikt. Na to pytanie odpowiedziała Araceli, twierdząc, że owszem spierali się, ale tylko na niwie artystycznej, w ramach procesu twórczego. Zaprzeczyła większości doniesień medialnych. Facundo potwierdził jej słowa. Na pytanie o to ile czasu zajęło im zbudowanie postaci Ara odpowiedziała, że wczucie się w rolę Francescki zajęło jej półtora miesiąca. Natomiast Facundo stwierdził, że ten proces nadal trwa, że nawet po premierze będą dalej pracować nad swoimi postaciami i nad spektaklem. Aktorzy zostali też poproszeni o porównanie pracy w teatrze i telewizji. Z kontekstu wypowiedzi obojga aktorów można wywnioskować, że lubią pracę w telewizji, jednak bardziej cenią sobie teatr i są dumni z tego, co osiągnęli w tej sztuce.

Tym materiałem podzieliła się martina.56 z forum Mundo Latino Rusia, a Ludmiłka przygotowała jego tłumaczenie na rosyjski, dzięki czemu ja przygotowałam to krótkie streszczenie.

Źródło: https://issuu.com/aylan/docs/_26_-_vamos__-_baja

Wywiad z FacundArana dla Radio Unica (21/11/2017)

We wtorek 21/11/2017 na antenie Radia Unica 93,1 FM wyemitowano wywiad z Facundo Arana (link). Niestety aktor nie był obecny w studio, ale rozmawiał z dziennikarzami przez telefon. Przygotowałam krótkie streszczenie tej rozmowy:

Na początku jeden z prowadzących rozmowę przypomniał ścieżkę zawodową Facundo, wymieniając produkcje, w których na przestrzeni lat aktor wystąpił. Rozmowa rozpoczęła się od żartu. Padło pytanie, jak Facundo udało się zostać Facundo Arana?! Po chwili ciszy Facundo śmiejąc się odpowiedział, że należałoby o to spytać jego ojca. 

Dalej rozmowa potoczyła się już na poważnie. Facundo powiedział, że wszystko zawdzięcza rodzicom i lekarzom, którzy przyszli mu z pomocą w trudnym momencie jego życia.

Następnie Facundo opowiedział o marzeniach, które miał w dzieciństwie: o rysowaniu, o grze na saksofonie. Powiedział, że nigdy nie marzył o wyjeździe na studia do USA, czy o nauce na Akademii Muzycznej, marzył tylko o grze na saksofonie. Dlatego granie w metrze było dla niego wspaniałym doświadczeniem. Facundo stwierdził, że nigdy się nie poddał, nie porzucił swoich dziecięcych marzeń.

Dziennikarze poruszyli też wątek dawnej choroby Facundo. Facu powiedział, że każdy chory, w tym i on sam woli sam cierpieć, niż widzieć swoich bliskich, jak chorują i cierpią. Później wspomniał o tym, że obecnie medycyna poczyniła wielkie postępy i dzięki temu można pomóc wielu chorym. Za strony dziennikarzy padło pytanie, czy w czasach swojej choroby Facundo był zły na Boga, czy miał do niego żal, pretensje. Facundo zdecydowanie zaprzeczył.  Zdziwił się, jak można złościć się na Boga i zadeklarował, że jest człowiekiem głęboko wierzącym.

Rozmowa zeszła na temat Everestu. Dziennikarz zapytał, czego Facundo szukał na tej górze? Facu opowiedział o uczuciach, jakie mu wtedy towarzyszyły, o tym że na szczycie modlił się za papieża Franciszka, o tym jak zadzwonił do rodziców, pamiętając jak po ciężkim badaniu pomagali mu dotrzeć do domu, a teraz on stoi na najwyższej górze świata.

Kolejny temat, to teatr. Jeden z dziennikarzy pochwalił się, że widział Facundo w Visitando al Sr. Green i w Los Puentes de Madison. W tym miejscu Facu opowiedział o jego pierwszym poważnym doświadczeniu teatralnym – sztuce Visitando al Sr. Green. Powiedział, że to też jest opowieść o miłości, ale nie między mężczyzną, a kobietą – to opowieść o rodzącym się przywiązaniu między samotnym starcem, a młodym, nowoczesnym mężczyzną. Pomimo tego, że pochodzą oni z zupełnie innych światów, a między nimi jest przepaść, to ostatecznie zostają wielkimi przyjaciółmi. Wszyscy zgodnie przyznali, że to wspaniała historia. 

W pewnym momencie prowadzący wspominał o scenie z Mostów Madison, w której Facundo zdejmuje koszulę. Dziennikarz dopytywał się, jak aktorowi udaje się utrzymać taką dobrą kondycję fizyczną i powiedział, że wręcz zazdrości mu takiej formy. Facundo śmiejąc się, odpowiedział, że w takim razie zazdroszczą sobie nawzajem, bo kiedy on w niedzielę zajada pyszne ravioli, Facundo przeżuwa liście sałaty. Tylko kurczak i sałata… Facundo opowiedział też trochę o swoim treningu na siłowni i o tym jak się odżywia. Powiedział, że stara się odżywiać zdrowo i racjonalnie, zjada sześć posiłków dziennie, ale najbardziej ze wszystkiego lubi spaghetti po francusku (link) – makaron z białym sosem! Najchętniej jedłby to danie siedem razy dziennie! Ale niestety nie może tak jeść… Na pytanie, czy Facundo lubi gotować, padła odpowiedź, że uwielbia!

Kolejny wątek rozmowy, to muzyka. Facundo wymienił tu swoich ulubionych muzyków. Jest ich bardzo wielu, na przykład: Janis Joplin, Raul Porchetto, Pink Floyd, Guns N’ Roses, Bjork i wielu innych.

Prowadzący poprosił, żeby Facundo dał jakąś radę, tym którzy dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w sztuce. Facu powiedział, że najważniejsze jest, żeby się nie poddawać, żeby nie porzucać swoich marzeń i być upartym, a owoce prędzej, czy później się pojawią.

Końcówka rozmowy dotyczyła spraw rodzinnych, padło pytanie o dzieci Facundo: Indię, Yaco i Moro. Facundo powiedział, że jego dzieci są kolejnym powodem do wdzięczności wobec Boga. Przypomniał, że po przebytym leczeniu nie był pewien, czy będzie mógł zostać ojcem. Ale przecież ojcem nie jest ten, kto sprowadza dziecko na świat, a ten kto patrzy mu w oczy z całą miłością do jakiej jest zdolny, ten kto mówi mu: Będę się o Ciebie troszczyć, będę Cię wychowywać, będę przy Tobie. Facundo powiedział, że miał szczęście, bo spotkał na swojej drodze wspaniałą kobietę – Marię i razem stworzyli rodzinę. Po raz kolejny powiedział, że uważa się za najszczęśliwszego człowieka na ziemi. 

Tekst powstał na podstawie rosyjskiego streszczenia przygotowanego przez Ludmiłkę z Forum Mundo Latino Rusia. Przetłumaczyłam je na język polski i nieco przeredagowałam.

W rozmowie w zasadzie nie ma niczego nowego, chyba wszystkie poruszone wątki pojawiły się już wcześniej, ale wywiadów z Facundo nieodmiennie miło jest posłuchać. Mam nadzieję, że równie miło czytało się Wam to streszczenie. 

Movilizarte 2017, Facundo Arana: Każdy ma za co dziękować…

Wypowiedź Facundo Arana z 11/11/2017 (Movilizarte 2017). Była to transmisja na żywo za pośrednictwem FB, dla Obispado San Nicolás de los Arroyos

Rozmowa zaczyna się od typowej wymiany uprzejmości: Witaj, miło Cię widzieć itp. 

Jak widać znajdujemy się w Catedral San Nicolas. Świątynia wygląda dokładnie tak, jakby ktoś spalił jej szaty (wystrój). Stało się to 26/01/2017. Nazwijmy to żartem (wygłupem)… Dwójka nastolatków zrobiła coś głupiego i katedra spłonęła. Nie będziemy nazywać tego zdziczeniem, czy wandalizmem. Powiedzmy, że popełnili wielki błąd. Wszystko poszło nie tak. Jak widać świątynia znajduje się opłakanym stanie. Ale najważniejsze jest to, że społeczność San Nicolas nie zaczęła płakać, ale zaczęli myśleć co i jak można zrobić. Postanowili połączyć siły. Zaprosili różnych ludzi do pomocy. Usunęli wszystko, żeby było tu bezpiecznie, wszystkie ściany i sklepienia są oskrobane. Zaprosili najróżniejszych artystów, zarówno lokalnych, jak i z innych rejonów kraju. Poprosili o wystąpienie takich artystów jak Lito Vitale, Particia Sosa. Zorganizowali szereg różnych wydarzeń. Brakuje mi słów. Na przykład przed chwilą zrobiłem sobie wspólne zdjęcie z pastorem ewangelickim, z tutejszej wspólnoty. Ludzie z prawosławnej rosyjskiej społeczności Buenos Aires przysłali przedmioty do wystawienia na aukcji, żeby w ten sposób pomóc w zbieraniu funduszy. Są tu prace przysłane przez AMIA w imieniu społeczności żydowskiej. Oni też chcą pomóc. Dzięki temu społeczność się jednoczy, dzieje się to, co jak mi się wydaje, chcemy zaszczepić w naszych dzieciach. Pomimo tego co się wydarzyło i czego wszyscy żałujemy, bo uległo zniszczeniu wiele przedmiotów czy rzeźb, napisano inną, nową i ważną historię. Myślę, że tę historię, która dziś jest pisana nasze dzieci i wnuki będą pamiętać, jako coś naprawdę wartościowego, jako coś co nadało sens tej świątyni. Katedra San Nicolas gromadzi licznych wyznawców, zarówno z Argentyny, jak i z innych krajów Ameryki Łacińskiej, a nawet z całego świata. Przyjeżdżają tutaj, żeby prosić, dziękować, wspierać. Widok katedry w takim stanie jest bolesny, ale ten ból daje nadzieję. Wszystko jest związane z religią, w sposób w  jaki chcemy to odczuwać. Prawdziwa religia, prawdziwa wiara, prawdziwa nadzieja, prawdziwa jedność, prawdziwe braterstwo. Jedność między religiami. Bez względu na rasę, przekonania, umiejscowienie, czy wyznanie. Wszyscy robią to, co zrobić należy, co warto robić, po co warto rano wstać i przyjść z pomocą. Nie ma co mówić więcej… 

  • Kiedy zostałeś zaproszony, bez wahania zgodziłeś się tu przyjechać i pomóc. Co Cię do tego skłoniło? Twoja wiara, życie, to czego doświadczyłeś i czego doświadczasz teraz? Twoja rodzina? 

To, że jest to kościół. Zarówno ja, jak i każdy z nas ma za co dziękować. Poza tym ja jako człowiek, podobnie jak wszyscy tutaj, w pewnym momencie mojego życia musiałem rozpaczliwie prosić Boga o pomoc. Teraz jest czas kiedy można wstać i powiedzieć: Nigdy nie robię nic dla Boga, nie żyję dla Boga, ale przynajmniej raz mogę podać pomocną dłoń. Nie wstydzę się tego powiedzieć. Jestem trochę zawstydzony, bo wszyscy tutaj działamy w tej samej sprawie. Mi jest łatwiej, bo ludzie mnie znają. Przyjeżdżam i daje mi się odczuć, że jestem kimś ważnym, że się wyróżniam. Ale obróć kamerę w drugą stronę, a zobaczysz tych wszystkich ludzi. Dowiedzieli się o tym wydarzeniu i przyszli tutaj. Jest tak wielu ludzi i nikt nie jest bezczynny. Każdy coś robi, żeby pomóc. Co ważne: z internetu i z mediów dowiecie się jak można pomóc. Doprowadzenie tego miejsca do porządku wymaga dużo pieniędzy. Pieniądze są potrzebne. Jeśli nie masz pieniędzy, to przyjdź i zobacz, jak możesz pomóc. Ręce do pracy też są potrzebne. Cała wierzchnia warstwa tynku została ręcznie zeskrobana. Nie wiedziałem tego. Nie sądzę, żeby kamera mogła oddać rzeczywistą skalę wielkości tego pomieszczenia. Tutaj jest około 20 metrów wysokości, a może i więcej. I wszystko to ludzie ręcznie oskrobali. Prace zajmą wiele czasu. Ale to, co się tu dzieje jest znamienne. Jestem z tego dumny. 

  • Jesteśmy Ci bardzo wdzięczni, że tu jesteś. Jesteśmy Ci wdzięczni za te słowa skierowane do nas i do tych, którzy to oglądają…

To zaszczyt! Przyłączcie się teraz! Wspólnie można zrobić wszystko! To dzieło nie jest bezgraniczne, ale jego znaczenie jest nieograniczone!

  • Dziękujemy.

Źródło: https://www.facebook.com/obispadosn/videos/1516980315052290/

Źródło: https://goo.gl/gcc8AG

Myślę, że większość przetłumaczyłam. Jeśli coś pominęłam, albo przekręciłam, to nie celowo i nie w złej wierze. Tłumaczenie zrobiłam na podstawie rosyjskiego tekstu Ludmiłki z Forum Mundo Latino Rusia.

Zapytacie może, po co przetłumaczyłam ten tekst?! Przecież to nas w żadnym stopniu nie dotyczy. Co nas obchodzi jakiś kościół na drugim końcu świata?! W zasadzie nie dotyczy to także Facundo – to nie jest przecież o nim, o jego pracy, ani o jego rodzinie. To co nas to obchodzi?!

Otóż spędziłam na tym tłumaczeniu kawałek niedzielnego wieczoru  dlatego, że mnie to jednak obchodzi, dlatego że czuję, że chociaż dzieje się to na drugim końcu świata, to w jakimś stopniu mnie to dotyczy, dlatego że uważam słowa wypowiedziane przez Facundo za niezwykle ważne.

Obecność w takich miejscach, udział w takich wydarzeniach świadczy o tym, jakim Facundo jest człowiekiem. Podpisuję się pod jego słowami obiema rękami.

Na koniec jeszcze taka mała dygresja pozornie nie związana z tą sprawą. Niedawno Facundo opublikował na Instagramie krótki filmik, na którym widać jak dzieli się posiłkiem ze swoimi zwierzakami. To wideo doczekało się ponad ćwierci miliona wyświetleń. A jak Facu zamieszcza jakiś apel społeczny, albo rekomenduje jakieś przedstawienie teatralne, to wiecie ile jest odsłon? Kilka, najwyżej kilkanaście tysięcy. O tym wideo ze zwierzakami napisały chyba wszystkie możliwe portale argentyńskie wszelkiego autoramentu, a o akcji Movilizarte zaledwie kilka poważniejszych. Czemu tak jest?! Czemu jest w nas tyle małości, tyle hipokryzji?! Sama zliczam się do tego grona 250 tysięcy. Obejrzałam to wideo nawet kilka razy. I też trochę dlatego, żeby nie być aż taką hipokrytką przetłumaczyłam ten wywiad…

AudioVisual Registrado – wywiad z Facundo Arana i tłumaczenie

https://youtu.be/oPCMlFBHc0g

  • Araceli Gonzalez – wariatka bez hamuców

W życiu przychodzi taki czas, kiedy naprawdę można podchodzić do wszystkiego z humorem. Na przykład w gazecie napisali, że powiedziałem: „To wariatka bez hamulców”. A ja to powiedziałem w żartach, z uśmiechem. To zwariowana Włoszka bez hamulców. Bo Ara jest Włoszką. Ona jest nie tylko Gonzalez, to też szalona Włoszka bez hamulców. Powiedzenie tego z uśmiechem jest piękne. Ale kiedy się to napisze! Co on powiedział?! Że jest wariatką bez hamulców?! Z humorem możemy wszystko przyjąć. Kiedy poznajesz kogoś, gdy jesteś już po czterdziestce i zaczynacie razem pracować, to nie zawsze jest komfortowo. Ale jeśli nawet czujesz jakiś dyskomfort, to jest to dyskomfort między dwojgiem dobrych ludzi, którzy chcą osiągnąć pozytywny wynik. Uważam się za dobrego człowieka. Najważniejsze co wiem o Araceli to to, że ona też jest dobrym człowiekiem. I że jest utalentowana. A znaczy, że nie ma takiej możliwości, żeby rezultat był zły.

https://youtu.be/_A7jf9yofKE

  • Tak poznałem miłość swojego życia…

Bardzo dokładnie coś poczułem. Pomyślałem, że coś mi dolega, że jestem chory. No cóż, miłość w zasadzie jest jak choroba. Poczułem, jakby poraził mnie piorun. Błyskawica. Kiedy ją zobaczyłam, była dość poważnie skaleczona – w dłoni utkwiły jej fragmenty drewna, drzazgi. Bardzo zdziwiło mnie to, że nie płakała. Skaleczyła się, tak machała ręką. I nie płakała. Właśnie mieliśmy się poznać, a ona przyszła z poranioną ręką. Spytałem: Co się stało?

  •  To miała być randka?

Tak. To powinna być randka, ale spotkaliśmy się właśnie tak. Mówię: Daj mi tę rękę. Poprosiłem o przyniesienie czegoś do zaopatrzenia rany i powiedziałem: Słuchaj, będzie bolało, ale muszę to wyjąć. A ona na to: Tak, tak, dobrze. Zacząłem wyciągać i myślałem, że ona będzie kląć na czym świat stoi. Pamiętam jak wyjąłem tę zadrę. Podniosłem wzrok spodziewając się, że będzie się złościć, a ona patrzyła na mnie z tym uśmiechem, który już wszyscy znają. I zobaczyłem jak spływa jej łza. I ten uśmiech. Prawie umarłem, patrząc na tą kobietę. Nie byłem na to przygotowany. Tak to u mnie wyglądało. Nie wiem czy powiem moim synom: Słuchaj, może się tak zdarzyć, że zobaczysz kogoś i w tej samej chwili powiesz: chcę Cię poślubić, jesteś kobietą mojego życia. Ale może Ci się też nie poszczęścić. Mi się poszczęściło. Dokładnie tak było. Kiedy spotkałem się z nią kolejny raz powiedziałem: Słuchaj, jeżeli się nie pobierzemy i nie założymy rodziny, to nie chcę się nawet z Tobą kawy napić! Nie chcę tego! Tak to właśnie było… 

https://youtu.be/cnQlrFaGkeM

Nigdy nie widziałem filmu The Bridges of Madison County. Przeczytałem powieść. Zacząłem od książki. Rzecz w tym, że tysiące razy gdzieś pojawiał się ten film. W kolejnych latach, w różnych momentach mojego życia. Nie usiadłem mówiąc: Teraz obejrzę sobie The Bridges of Madison County. Tak nie było. Ale wielokrotnie widziałem różne sceny z tego filmu. Często go przypominano przy różnych okazjach. Sprawa wyglądała tak: żeby powiedzieć Javierowi „tak”, nie musiałem czytać książki. Wiedziałem o czym to jest, wiedziałem że to historia miłosna. I wiedziałem, że powinienem grać z Araceli. A nigdy wcześniej z nią nie pracowałem. Nigdy nie współpracowałem z Indio (Indio Romero – reżyser sztuki). Ale naprawdę znów chciałem pracować z Javierem Faroni. Powiedziałem: To moje ostateczne „tak”. Porozmawiałem z Indio. Powiedział mi, żebym się wstrzymał i na razie nie oglądał filmu. Powiedział: Wyślę Ci powieść. Pomyślałem: Powieść. Ok. Przeczytajmy powieść. Kiedy zacząłem czytać, pochłonąłem ją w kilka godzin. Dosłownie ją połknąłem! Nie wierzyłem własnym oczom! Wiedziałem o czym to jest i nie wierzyłem własnym oczom! Pytałem: Jak przedstawić to wszystko w teatrze?! Na podstawie tej książki napisano scenariusz filmu. A teraz miał powstać scenariusz teatralny. Ale to był genialny scenariusz! Indio go zaadaptował na nowo. Wprowadził pewne zmiany i powstała genialna sztuka! Rozwiał wszelkie wątpliwości. Od samego początku, jak tylko zaczyna się spektakl… To co najbardziej lubię w teatrze to to, że nie da się nie zagłębić w historię, która jest opowiadana. Widz jest po prosu oczarowany, tym co widzi…

Tłumaczenie jak zwykle wykonałam na podstawie rosyjskiego tekstu przygotowanego przez Ludmiłkę z Mundo Latino Rusia. 

Nie wiem kto przeprowadził ten wywiad, ani kiedy dokładnie go nagrano. Opublikowano go 29/10/2017 na kanale YT o nazwie AudioVisual Registrado.

MG Entrevistas – Facundo Arana (cz. 2)

Próbowałam przetłumaczyć tę wypowiedź, ale nie umiem. Albo Facundo sam się „zamotał” w swoich słowach, albo to nagranie jest jakoś pocięte bez ładu i składu. Może gdyby opublikowano całość w jednym kawałku dałoby się coś wywnioskować z kontekstu wypowiedzi, a tak to nie wiadomo o co chodzi. Przynajmniej ja nie wiem…

Za początek wypowiedzi nawet się nie biorę, bo kompletnie nie rozumiem o czym Facundo mówi. Nie chcę tu używać słowa bełkot, więc napiszę, że dla mnie to jakieś „masło maślane” – mowa jest o jakiś granicach, czy ograniczeniach, Facu mówi coś o tym, że trzeba iść do przodu, później coś o cofaniu się, ukrywaniu, coś że trzeba dobrze znać samego siebie itp

Kolejny fragment z grubsza zrozumiałam, więc przetłumaczę:

  • Nie osiągnąłeś pożądanych efektów z rysunkiem? 

Nie, nie. Nadal rysuję. Lubię tak wiele rzeczy. Nie chciałem niczego porzucać. Dlatego jestem spragniony prawie wszystkiego. Zajmuję się tym wszystkim, co lubiłem robić od dzieciństwa. I dodałem do tego kilka nowych zainteresowań. 

  • Jesteś wytrwały, czy uparty?

I taki, i taki. Kiedy wytrwałość mnie opuszcza pojawia się upór. A kiedy upór mnie przytłacza, to pojawia się wytrwałość. Te cechy doskonale się uzupełniają. 

  • Czy rzeczywistość kiedykolwiek Cię rozczarowała?

Bardzo wcześnie zrozumiałam, że życie jest zupełnie inne, niż to co sobie wyobrażałem. Zrozumiałem też to, że życie może stać się koszmarem. Takie jest życie. Życie jest pełne prawdziwie wspaniałych rzeczy, które przewyższają twoje najśmielsze oczekiwania i prawdzie złych rzeczy, które przerastają twoje najgorsze koszmary. Takie jest życie. Ten kto chce tego uniknąć, powinien narodzić się ponownie w innym czasie i w innym świecie. Nasz świat jest właśnie taki – bardzo surowy. Ale w moim życiu rzeczywistość przerosła moje najśmielsze marzenia. Na przykład moja rodzina – znacznie przewyższyła moje pragnienia, a ja naprawdę o tym marzyłem.

Nie wiem o co chodzi, bo Facundo udzielił naprawdę wielu wywiadów. Owszem – były różne, ale to już zależy od dziennikarza i poziomu zadawanych pytań. Niemniej jednak Facundo zawsze się wypowiadał z sensem, mówił logicznie i zrozumiale, a ta rozmowa jest jakaś dziwna. Może to kwestia tego, że jest publikowana we fragmentach i wypowiedzi Facundo są wyrwane z kontekstu, a może to bariera językowa. Nie wiem… Mnie się ten wywiad po prostu nie podoba.

Pierwsza część wywiadu ukazała się tydzień wcześniej (LINK) Facundo mówił wtedy o postaciach, które zagrał i o tym jak przygotowuje się do ról. 

Mosty Madison – RÓŻNE

60 sekund z Facundo Arana:

https://youtu.be/hu-KxQPxKuQ

Gdybym miał wybrać drinka, żeby znów zdobyć (poderwać) mają żonę, wypiłbym dobrą matę i patrzyłbym na nią. Albo Caipiroskę, albo Tię Marię z lodem. Caipiroska!

To co lubię w Mostach Madison to patrzeć widzom w oczy, kiedy zagraliśmy już cały spektakl. Można popatrzeć wszystkim prosto w oczy. Po drugiej stronie sceny palą się światła. To lubię najbardziej ze wszystkiego – patrzeć widzom w oczy, kiedy kończy się sztuka. Kiedy wszystko jest ukończone.

Gdybym nie był aktorem, chciałbym być muzykiem. A gdybym nie był muzykiem, chciałbym rysować. Jeśli nie byłbym rysownikiem chciałbym pisać. Jeśli nie byłbym pisarzem chciałbym surfować. Gdybym nie był surferem, chciałbym zacząć od początku i zająć się tym, o czym nie powiedziałem teraz. Chciałbym wspinać się po górach. Gdybym nie zajmował się wspinaczką, to zająłbym się… Dzięki Bogu mam możliwość zajmować się wszystkim co lubię. Wybrałem i już się nie cofnę. 

Ta wypowiedź nie w pełni odnosi się do Mostów Madison, ale nie chcę tworzyć na nią oddzielnego postu, więc wstawiłam ją tutaj.

Jak powstaje scenografia Mostów Madison:

https://youtu.be/tp0XvQacxiQ

Zdjęcia:

Źródło: https://www.instagram.com/p/BajU57TAQyr/

Źródło: https://www.instagram.com/puentes_madison/

Źródło: https://www.instagram.com/p/BadAp_YB2fg/

MG Entrevistas – Facundo Arana (cz. 1)

https://youtu.be/lMcKnPjMb2U

  • Jak powstaje postać?

To piękne. Czasami niczego nie trzeba szukać, wszystko jest blisko. Bywa też, że postać wymaga działania bez zastanowienia, na oślep. A we mnie jest tyle obaw, które krzyczą: Nie wolno tak! Nie wolno! Ale pasja i pragnienie jest tak silne, że poddaję się temu. Biorę w ciemno postać, ze wszystkimi jej niedoskonałościami. To wszystko jest tak charakterystyczne dla bohatera, że szanuję to i staję za nim murem. Już Ci mówiłem: Pisanie dziennika jest o wiele ciekawsze niż jego czytanie.

  • Jest jakaś bohater, którego szczególnie pamiętasz?

Jest ich wielu i z różnych powodów. Martin Quesada z Sos Mi Vida w parze z Ivo di Carlo z Munieca Brava. To ten sam aktor z bardzo różnymi postaciami. Jeden to zepsuty syn bogatego przedsiębiorcy, a drugi sam jest przedsiębiorcą. Młodym biznesmenem, ale i ojcem. Są to różne postaci. To są różne momenty w życiu tego samego charakteru. To świetna możliwość. To jakby rozbić serial o tej samej postaci, który toczy się przez 60 lat jego życia. To byłby niesamowite. To dlatego tak lubię tę parę bohaterów. Coraje, Yago, Bautista Amaya z Vidas Robadas, Thomas Ledesma z 099 Central, Alejo i Manuel z Chiquititas*. Jako młody aktor zagrałem dla dzieci te dwie postaci. Dopiero później – z biegiem czasu to zrozumiałem. To było świetne. Stworzyłem dla dzieci podwójnego bohatera, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi. A teraz po pewnym czasie patrzę i mówię: To jest dobre! To właśnie oznacza zgodzić się na coś w ciemno i powiedzieć: Tak, mogę to zrobić! Było to zrobione w taki sposób, takim językiem, żeby zaskoczyć dzieci. I one pamiętają to do dzisiaj. 

  • Jak Ci się pracowało w Vidas Robadas (Skradzione Życia)?

Vidas Robadas to okazja do wzięcia pełnej odpowiedzialności za rolę, wiedząc że historia, którą opowiadamy jest oparta na przerażających wydarzeniach często rozgrywających się w Argentynie. W tamtym czasie naiwnie myślałem, że realnie wpłyniemy na to straszne zło, jakim jest handel ludźmi zrywając mu maskę. Niech wszyscy ludzie wiedzą, widząc jakiś przydrożny bar, że istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że pracuje tam dziewczyna, która jest tam wbrew swojej woli – jako niewolnica, niewolnica seksualna. I niech ludzie wiedzą, że w ten proceder są zamieszani policjanci, że istnieje sieć powiązań, która prowadzi do polityków. To robi wrażenie. Mówiłem: Otworzymy ludziom oczy! Nawet ich nie poruszyliśmy… Nic się nie zmieniło. Oni roześmiali się nam prosto w twarz. Wszyscy. Tym, którzy oglądali telewizję. Nam. Wtedy to zrozumiałem. Kiedy ludzie podróżują i widzą takie miejsca, wiedzą co tam się dzieje. Nie udało nam się zerwać tej maski. A raczej zerwaliśmy, tylko to nikogo nie obeszło. Ale najważniejsze jest to, że otworzyliśmy ludziom oczy. Vidas Robadas to jeden z tych momentów, kiedy można być dumnym, że jest się aktorem, bo przecież ta praca budzi świadomość społeczną.

* Facundo mówi tu o serialu Chiquititas, w którym zagrał podwójną rolę Alejo i Manuela

Wydaje mi się, że jest to tylko część dłuższego wywiadu, z którego udostępniono fragment na ten konkretny temat. Może dlatego pierwszy akapit jest trochę dziwny i niezrozumiały, bo wyrwany z kontekstu.

Źródło: https://www.instagram.com/p/BaccKHUAoBy/?tagged=facundoarana

Wywiad z Facundo Arana dla La Nacion (tłumaczenie)

Rozmowę z aktorem i muzykiem Facundo Arana przeprowadziła Mariana Aras. Wywiad nagrano 19/09/2017, a opublikowano 02/10/2017.

  • W programie spotykamy się z mężczyznami i kobietami, którzy inspirują nas swoją kreatywnością. Motywują nas swoim twórczym podejściem do życia. Dzisiaj naszym gościem jest aktor i muzyk, który odważnie i szczerze przyjmuje to, co przynosi mu życie. Zawsze tak postępował. Pierwsze kroki w muzyce stawiał grając na saksofonie w metrze w Buenos Aires. Nagrał już trzy płyty. Wcielał się w postaci bohaterów, którym oddał część siebie. Ma swój własny styl gry filmach, telewizji, teatrze. Jest laureatem nagród Martin Fierro, Florencio Sanchez, ACE (Asociación de Cronistas del Espectáculo) w teatrze i w telewizji. Dziś gościmy i mówimy „Bienvenido” Facundo Arana. Witaj Facundo!

Witaj Mariana! Jak się masz?!

  • Cieszę się, że jesteś z nami.

To dla mnie zaszczyt. Każde spotkanie z Tobą to przyjemność.

  • Też lubię się spotykać z Tobą. Co wzbudza w Tobie kreatywność? Co rozbudza w Tobie twórczego ducha?  Co sprawia, że tworzysz? Co? Jakie uczucia? Jakie emocje?

Noc… I każda sekunda życia, przeżyta w sposób, który pobudza wszystko to, co jest niezbędne w tworzeniu. I pragnienie, żeby kiedyś wszystkie te przeżycia zbiegły się w jednym punkcie.

  • Bardziej odpowiada Ci proces twórczy – tworzenie postaci, pisanie, czy tworzenie czegokolwiek innego, czy też wolisz ten moment, kiedy wszystko jest już gotowe, a Ty stajesz przed publicznością i zmieniasz się w kogoś innego?

Wszystko to jest czystym szaleństwem. We wszystkim są święte chwile. We wszystkim. Ten moment, w którym przychodzi na ciebie oświecenie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że narodził się pomysł i nie chcesz, żeby zniknął… To są sny, marzenia. One są twoje. Należą do ciebie. Ale kiedy budzisz się rankiem, zapominasz je. Potrzebujesz ich, ale ich nie ma. Ta chwila jest święta. Ten moment, kiedy widzisz, że wszystko powoli nabiera kształtu. Teraz już wiem z doświadczenia, że to co próbuje się stworzyć, może się nie udać, ale będzie to część procesu twórczego. To czysta magia.

  • Lubisz ten proces?

Uwielbiam go. A jeszcze bardziej lubię prezentować to publiczności. Znacznie bardziej! To jest magiczne! To jest piękne! 

  • Kiedy coś nie działa, lub projekt który naprawdę Ci się podoba nie rozwija się, co wtedy robisz? Ustępujesz, czy uparcie przy nim trwasz?

To różnie bywa. Czasami jeśli coś nie działa, skłaniam się ku czemuś innemu. Jeśli człowiek z zainteresowaniem obserwuje to co się dzieje każde dnia…

  • W teraźniejszości…

Tak, w teraźniejszości. Trzeba to śledzić z zainteresowaniem. I nie tracić czasu, a mieć odwagę zagubić się w czasie. Może się wydawać, że to tylko gra słów, ale tak nie jest. To wspaniały sposób na życie, który odkryłem i go wybrałem.

  • Pewien francuski wspinacz – nazywał się Lionel Terray, był z tych, którzy w dawnych latach zapoczątkowali wpinanie się na trudne do zdobycia szczyty. Powiedział coś takiego: Po wejściu na szczyt góry znajdziesz tam zimną, twardą skałę, ale najważniejsza jest zawsze ta idea, ten ukryty sens, który każdy człowiek podejmujący wspinaczkę wkłada w swoje marzenie. A jakie marzenia i ideały zachęciły Cię do wspięcia się na Aconcaguę i Mount Everest. Nie wiem, czy były jakieś inne góry, pewnie były…

Tak. To za każdym razem były inne motywy, ale miały ze sobą związek. Jeśli chodzi o Aconcaguę, to wtedy jeden z moich przyjaciół zachorował na raka. Jechałem wtedy furgonetką z przyczepą campingową z Jujuy w kierunku Mendozy. W Jujuy spotkałem się z przyjacielem, u którego właśnie zdiagnozowano raka. Zobaczyłem Aconcaguę i poszedłem przynieść mu kamyk z najwyższego punktu, do którego dam radę dosięgnąć. Uświadomiłem sobie, że sam będąc jeszcze dzieckiem miałem raka. Zszedłem w dół z tym kamykiem i podarowałem mu go. Zejście z tym kawałkiem szczytu było bardzo symboliczne. Nie dla mnie, ale wiedziałem, że dla niego to będzie dobre. Wszystko zrozumiał. Obaj wspólnie zrozumieliśmy. Z Everestem to było coś bardziej osobistego. Nie wiedząc co się ze mną będzie działo, doszedłem do szczytu i zadzwoniłem do rodziców, żeby zadedykować szczyt tym dwóm osobą, które szły ze swoim synem trzymającym się ich rąk. Miałem siedemnaście lat. Byłem po limfografii. To taki zabieg, podczas którego do krwiobiegu wprowadza się płyn kontrastowy żeby przeprowadzić niezbędne badania diagnostyczne. Nie mogłem iść, ale uparcie chciałem wrócić do domu. Moi rodzice po drodze mnie podtrzymywali. Nigdy o tym nie zapomniałem. Także temu posłużył Everest. To ma związek z kreatywnością – kiedy wszystko ma sens, kiedy wszystko się łączy…

  • I Ty dobrze o tym wiesz, to ma wiele przyczyn…

Tak. Możesz rozmawiać z górą, możesz lepić coś z gliny… To wszystko jest częścią procesu. To sprawia, że myślisz o tym samym, o tym, skąd wszystko pochodzi. Mi bardzo pomaga dobra pamięć. Lubię pamiętać o pewnych sprawach.

  • A o czym, co miało na Ciebie wpływ, tak dobrze pamiętasz?

To o czym Ci opowiedziałem jest dobrym przykładem. Nie zostało mi to w pamięci jako coś ważnego, ale najwyraźniej takim było. Uświadomiłem to sobie dopiero wtedy, kiedy dotarłem w takie miejsce, kiedy wiedziałem, że jeśli Bóg mi pozwoli w nim być, to będę tam tylko jeden raz w życiu. Był to sam szczyt Everestu. Myślałem o tym i tak się stało.

  • W wieku siedemnastu lat miałaś chorobę Hodgkina?

Tak.

  • Wiele miesięcy chemioterapii?

Tak.

  • To było długie leczenie, ale wyzdrowiałeś, prawda?

Tak.

  • Czego te wydarzenia Cię nauczyły? Myślę, że czasami ludzie boją się życia. Może przez to co Cię spotkało, ten strach minął? To dlatego jesteś taki odważny, tak lubisz ryzyko. Przecież wspinanie się na takie góry jest ryzykowne.

To wcale nie jest ryzykiem. Powiedziałbym raczej, że to kwestia zwiększenia środków bezpieczeństwa, to nie balansowanie na krawędzi, ale cieszenie się tym co robisz. Jeśli skaczesz z samolotu, to skaczesz z zapasowym spadochronem, wiesz kto składał ci spadochron. Jeśli wspinasz się po górach, wiesz z kim idziesz. I nie pozwalasz sobie na błędy. Nie, to nie jest ryzykowanie.

  • Nie?

Ryzykować, to przechodzić na zielonym świetle, nie rozglądając się dookoła. To jest ryzykowanie.

  • Wielu tak robi, wpatrując się w telefony komórkowe.

Ile razy widzi się, jak ktoś przechodzi przez jezdnię wpatrzony w telefon komórkowy. Albo niby się rozgląda, ale telefon zajmuje go o wiele bardziej. To tak naprawdę jest ryzykowanie życia. Najważniejsze, to być świadomym. Możesz robić co tylko chcesz, pod warunkiem, że robisz to świadomie, że wiesz co robisz, że przygotowujesz się do tego co robisz. Jeśli tak, to nie wiem, czy istnieje ryzyko. Myślę, że przede wszystkim trzeba być ostrożnym i przygotowanym na to, co robisz.

  • Przeprowadźmy taką analogię, pomiędzy wspinaczką górską i poszukiwaniem marzeń. Zapewne w życiu chciałeś spełnić wiele marzeń.

Podczas wspinania się na góry trzeba wiele zrobić. Trzeba zaadaptować się do zmian. Są ludzie, z którymi idziesz i ludzie którzy instruują cię, jak się wspinać. I nagle wszystko może przyjąć zły obrót. Trzeba zachować spokój. Dopiero co Ci mówiłem co myślę, że wspaniale jest widzieć, że wszystko co jest blisko ciebie ma sens i wszystko co robisz ma sens. Kiedy wszystko zbiega się jednym punkcie. Kiedy wspinanie się na góry daje to samo co bezsenna noc w domu, czy pisanie, albo rysowanie. Albo kiedy się zamyślisz i nie czujesz upływu czasu.

  • Kiedy pojawiło się marzenie, żeby zostać aktorem? Jak to się zaczęło, jak przebiegało, jak przeszedłeś tę drogę? Doszedłeś do wszystkiego sam, czy inni Cię wspierali?

Kiedy byłem mały – miałem dziesięć lat przyszedł do naszej szkoły Jorge Luis Borges. Był tydzień. Przychodził z Marią Judith Molinari, pisarką. On przychodził, a ja deklamowałem mu „El cautivo”. W wieku 10 lat.

  • Wow!

Wiesz, że byłem bardzo nieśmiałą osobą.

  • Tak.

I stałem przed Borgesem po tym wszystkim, co nam o nim powiedziano! Wiedzieliśmy kim on jest. Rozumiesz?! To Twoja kropka nad i. W wieku piętnastu lat mój najlepszy przyjaciel…

  • Bardzo silne przeżycie, prawda?

„En Junín o en Tapalqué refieren la historia. Un chico desapareció después de un malón…” (Facundo cytuje z pamięci opowiadanie Borgesa). Przeczytajcie. „El cautivo” Borgesa. Któregoś dnia, w wieku piętnastu lat, przyszedł do mnie mój najlepszy przyjaciel, mój brat. On pisał, a ja rysowałem. Ciągle to robiliśmy. Tylko tym chcieliśmy się zajmować w życiu. On miał zostać trębaczem, a ja saksofonistą. Już wtedy to wiedzieliśmy. Przyszedł do mnie i powiedział: Znalazłem to, czym będziemy się zajmować! Pytam: Co to ma być? On na to: Teatr! Nie rozumiałem o czym on mówi. Teatr! Teatr! Teatr! Powtarzał Kali – tak miał na imię. Powiedział: Zajmiemy się teatrem! Odpowiedziałem: Nie! Nie interesuje mnie to. Nie rozumiem. „…Być, albo nie być…” Co to ma być?! Nalegał przez dwa miesiące. Zabrał mnie do College De La Salle, wykład miała Alicia Muzzio. To było niesamowite! Wszedłem do teatru i zobaczyłem scenę. Światło było przytłumione, paliła się tylko jedna niebieskawa żarówka. Na scenie był barowy, drewniany stół i dwa krzesła. Cały teatr był w ciemności. Wszedłem, zobaczyłem to i zrozumiałem, że… Nie wiedziałem co się działo na tamtej scenie, ale zakochałem się od pierwszego wejrzenia! Chciałem się tym zajmować, być tego częścią.

  • Chciałeś być w tej pustej przestrzeni?

Potem trzeba już było się tylko nie cofać (nie rezygnować).

  • Nie cofać się. Zawsze tak mówisz. Co to znaczy? Nie rezygnować, kontynuować?

Tak. Tak. Dokładnie tak!

  • Pracować? Podejmować wysiłek?

Tak. I cieszyć się życiem, i pozwalać sobie na przyjemności. I nie próbować szukać cały czas celu, który jest oddalony o 500 kilometrów, ale cieszyć się każdego dnia tym, co praca może ci dać. Czuć się komfortowo na pierwszych zajęciach teatralnych, być wśród innych ludzi recytując tekst, mimo że jeszcze nie potrafisz spojrzeć drugiej osobie w oczy, i zrobić to później dzięki swojej pracy. A potem dodać do tego saksofon. A potem samemu coś zdecydować. Zdecydować się na pracę i dowiedzieć się, że dali ci kopa w tyłek i odejść. Odejść, zostać bez pracy i jej szukać. Czuć się komfortowo, grając w metrze na saksofonie obok innego muzyka. Znaleźć swoją stację. Kiedy jesteś tylko czystą kartką papieru… Wszystkim nam różnie się wiodło… Kto z nas nie był chory, kto nie stracił kogoś bliskiego, nie doświadczył problemów, które mocno go poruszyły. Każdy przeżył nieszczęśliwą miłość, która sprawiła mu wielki ból. Każdy. Przecież jesteśmy ludźmi.

  • Tak. Wszyscy mamy różne doświadczenia. Taka karma?

Wszystkich nas to dotyczy. Nie wiem, czy dokonałem wyboru, jak postępować. Po prostu ruszyłem dalej. I podoba mi się ten sposób postępowania, który wybrałem dwadzieścia lat temu. Albo trzydzieści. I staram się dostosowywać do niego.

  • Stałeś się jedną z najpopularniejszych osobowości telewizyjnych. Zagrałeś w wielu udanych projektach, prawda? Muneca Brava, Padre Coraje, Sos Mi Vida, jeden z ostatnich seriali – Farsantes.

Yago!

  • Yago.

Chiquititas. Tak wiele tego było…

  • Chiquititas był pierwszym serialem…

Nie. Chiquititas był po pięciu latach.

  • Jak wpłynęła na Ciebie popularność? Lubisz to?

Ona przyszła stopniowo. Inaczej bym jej nie zniósł.

  • Dlaczego uważasz, że ona jest nie do zniesienia? To takie trudne?

Kiedy pojawia się nagle?! Kiedy wszystko dzieje się nagle?! Nagle dużo się dzieje. Nagle wszyscy zaczynają się z tobą witać. Idziesz ulicą i witasz się z wszystkimi. Trzeba się dostosować, a to nie jest łatwe. Nawet jeśli jesteś dobrze wychowany. Ja dzięki Bogu pochodzę z dobrej rodziny. Nie sposób umieć radzić sobie z tym wszystkim, kiedy nagle przychodzi sława, przychodzą pieniądze, możliwości. Nagle wszystko to, co było wcześniej przyjmuje inne kształty. Nie wiem czy jest ktoś, kto byłby w stanie sobie dobrze z tym poradzić. Ze mną wszystko działo się stopniowo i jestem za to bardzo wdzięczny. W tamtym czasie, kiedy w 1998 roku pojawiło się Chiquititas pracowałem w telewizji bez jednego dnia przerwy od 1993 roku. I to dobrze, bo pracowałem z Cris Moreną i z Gustavo Yankelevichem, a prowadził mnie Marcelo Rey.

  • To Twój przedstawiciel. Kochasz go bardzo?

Tak. Tak. To brat, ojciec chrzestny, przyjaciel.

  • To takie ważne, żeby mieć takiego człowieka, który kieruje, pomaga zrozumieć zawód, pomaga dokonać wyboru?

Kiedy potrzebujesz mentora, to absolutna podstawa. Kiedy już nie potrzebujesz mentora, potrzebujesz człowieka, który poda ci rękę, kiedy się potkniesz, albo złapie cię za nogę, kiedy odlatujesz na księżyc i powie: Uspokój się! To jest strasznie ważne…

  • To Maria?

Maria, dzieci… Bogu dzięki…

  • Maria Susini, Twoja żona.

Moja żona.

  • Wszyscy wiedzą, ale powiedzmy to.

Ona jest kobietą z tego samego środowiska. To dla mnie wielka zaleta. Tak. Maria jest na pierwszym miejscu. Moje dzieci. Moje siostry. Moi przyjaciele. Moja mama. Mój ojciec do ostatniego dnia jego życia. Dzięki Bogu mam wiele wsparcia. Dostaję wiele wsparcia i wspieram moich bliskich, obejmuję ich obiema rękami i całym sercem. Rozumiesz?

  • Tak. Umiesz być wsparciem.

To właściwie nie jest wspieranie się. Wszyscy nawzajem się obejmujemy. I każdy robi swoje. Adwokat zajmuje się prawem, gospodyni zajmuje się domem, wszyscy mamy pracę i wszyscy mamy wspaniałe życie i staramy się nim cieszyć póki trwa.

  • Facu, po raz pierwszy usłyszałeś dźwięk saksofonu jadąc z ojcem samochodem? I wtedy wszystko się zaczęło? Nie chciałeś oduścić i rodzice w końcu powiedzieli: No dobrze, damy Ci ten saksofon.

Nie umiem rezygnować.

  • Nie chcesz zrezygnować z saksofonu?

Z niczego nie chcę rezygnować.

  • Udało Ci się stworzyć już trzy płyty.

Dwie i pół.

  • I pół?

Trzecia…

  • Jest nowa płyta?

Nie, trzecia płyta…

  • Nagrałeś płytę z Chiquititas. Tak czy nie?

Oczywiście. To miałaś na myśli…

  • No jasne. Więc są już Twoje dwie płyty, a trzecia powinna się ukazać?

Powinna. Na razie powstaje, zanim zostanie wydana, trzeba ją przygotować.

  • Jak Ci się to wszystko udaje? Dla przykładu, telewizja, aktorstwo, teatr – wszystko stało się nagle, jak błyskawica. A z muzyką jest spokojniej, wolniej. Oczywiście zawsze się tym zajmowałeś, ale robiłeś to inaczej. Którą płytę bardziej lubisz?

Każda płyta, to szaleństwo, bo wiele lat o nich marzyłem. Nie liczę tego czasu od momentu wydania płyty.

  • Jasne.

Liczę czas od samego początku. Pamiętam tę gałkę… Mój ojciec prowadzi samochód i przekręca gałkę, a z radia rozbrzmiewa solo na saksofonie. Od tego czasu minęło całe życie, wiele lat, kiedy o tym marzyłem, chciałem tego. Potem postanowiłem zacząć to robić i uparcie pracować. Później postanowiłem grać i śpiewać przed publicznością. W wyniku tej długiej podróży wszystko to przerodziło się w dwie płyty. Swego czasu, w Chiquititas Cris powiedziała: Nie będziemy robić tej piosenki. A ja powiedziałem: Chcę zaśpiewać Estoy Loco! Zaśpiewam!

  • Nie ma w Tobie żadnej nieśmiałości!

Nie rozumiesz! Nie umieć z tym skończyć, nie oznacza zaczynać od zera. To znaczy burzenie ściany, która jest za tobą, której nikt nie widzi.

  • A teraz wystąpisz z UB40. Zagrasz jako ich support?

Tak. Na rozgrzewkę. Pomożemy im trochę. Dla mnie to zaszczyt.

  • Świetnie!

Tak!

  • To dobre doświadczenie.

Urodziłem się w 1972 roku. Całe życie znam UB40.

  • Jasne.

To ogromy zaszczyt zagrać przed nimi. A poza tym, to oni wybrali nas na swój support. Słyszałaś o tym?

  • Wiem, że przesłuchali Twój materiał.

Rozumiesz?!

  • To świetne.

Też mi się wydaje, że to jest świetne. Ważne. Dla mnie. Dla mojej historii. Dla naszej grupy. Świetnie, że możemy to zrobić. To będzie wspaniały wieczór.

  • Jak nazywa się Wasz zespół?

Mamy wiele nazw.

  • Wybierz jedną.

Na potrzeby koncertu z UB40 – The Blue Light Orchestra. Ale tak naprawdę jesteśmy grupą ludzi zajmujących się muzyką. Wymyśliliśmy nazwę, żeby wydać płytę z coverami utworów innych muzyków. Najpierw zrobiliśmy płytę z najlepszymi naszym zdaniem utworami wszech czasów spośród rocka, rytmu i bluesa. Nagraliśmy tą płytę i dużo występowaliśmy z tym repertuarem. A później Damian Amato z Sony spytał: A co z Twoimi własnymi piosenkami? Odważysz się? Odpowiedziałem: Tak! Razem z Chino Asencio zabraliśmy się do pracy i każdego dnia powstawała jedna piosenka. Za każdym razem, kiedy się spotykaliśmy! Stworzyliśmy utwory, których można słuchać na platformach muzycznych na całym świecie!

  • Tak. Ale to już inna historia, prawda?

Tak. To kolejna historia.

  • Facu, teraz porozmawiajmy o sztuce Los Puentes de Madison z Araceli Gonzalez. Z Twoją postacią – Robertem, masz pewnie wiele wspólnego? To fotograf, zapalony podróżnik, który lubi naturę. Jest życzliwym, serdecznym człowiekiem. Jak podszedłeś do tej postaci? Jak pracowałeś nad rolą? Czy to było trudne? Czy to dobra sztuka?

Wyglądało to tak: Do tego przedsięwzięcia zaprosił mnie Javier Faroni. Powiedział: Będziemy przygotowywać sztukę. Zgodziłem się od razu. Kiedy wspomniał, że chodzi o Mosty Madison, po prostu nie sposób było odmówić. Powiedział mi jeszcze, że jeśli ja nie zagram, to on nie zrobi tego spektaklu.

  • Wow!

Poczułem się bardzo dobrze. Poczułem się taki ważny, doceniony. Powiedziałem: Zobaczymy… Zacząłem czytać książkę. Pomyślałem też, że świetnie będzie pracować z Araceli. Tak to było. To była świetna okazja. Spektakl wyreżyserował Indio Romero. Wszystko tak świetnie się zapowiadało, że nie chciałem przegapić takiej okazji.

  • Jasne.

Znasz Indio. On jest…

  • Jest świetnym reżyserem.

Tak. Ta sztuka to taki „cukiereczek”. Taką pracę przyjmuje się choćby dla jej historii. Tak jak Ci mówiłem, trzeba następnego dnia usiąść spokojnie, pomyśleć i uśmiechnąć się. Tak naprawdę składamy się z takich właśnie momentów, z dobrych wspomnień. Ta praca stanie się jednym z takich wspomnień.

  • W teatrze jest trudniej niż w telewizji? Czy czujesz, że praca w teatrze jest dla Ciebie bardziej złożona? Każdego wieczoru odtwarzasz jedną i tą sama rolę, stajesz przed publicznością…

Słuchaj…

  • Jak odbierasz tą różnicę? Mówisz, że w teatrze nie da się oszukiwać. Trzeba wszystko robić szczerze. Jeśli gdzieś oszukasz, to później wyjdzie.

Widzisz… Jeśli jesteś uczciwy, jeśli lubisz patrzeć na siebie w lustrze, wiedzieć wszystko takim jakim jest, to nie możesz oszukiwać. Telewizja jest jak wielka, szybka fala, a ty masz tylko małą deskę. To nie jest idealna fala. W tej fali jest mnóstwo adrenaliny. Pędzisz i wszystko może się zdarzyć!

  • Tak.

Musisz umieć po niej surfować. A w teatrze fala jest idealna. Na niej popłyniesz doskonale. Znakomicie się przygotujesz. Każdego dnia będziesz cieszyć się tą samą falą, ale z innymi widzami, którzy przychodzą na ciebie popatrzeć. I możesz płynąć po tej fali w taki sposób, w jaki to wyćwiczyłeś. To wynik, którego nie ma potrzeby zmieniać. Kiedy jako artysta osiągniesz najlepszą wersję swojej postaci, to już wszystko! Potem już tylko przygotowujesz się każdego dnia i pokazujesz to! W telewizyjnej rutynie do jakiej przyzwyczaiłem się w serialach nagrywa się po wiele scen dziennie. Każda scena jest inna. W jednej scenie płaczesz i pęka ci serce. W następnej scenie cieszysz się jedząc kolację z przyjaciółmi, a oni zaśmiewają się z tego co wydarzyło się poprzedniego wieczoru. A do tego grasz jeszcze to, co wydarzy się pojutrze. To zupełnie co innego.

  • Facu, Twoim wielkim marzeniem było założenie rodziny. Nie wiem, czy to było marzenie, czy tak jak mówisz: Czasami życie zaskakuje… Pojawiła się Maria, coś zaiskrzyło i powstała rodzina z trójką dzieci. Jak to jest? Czy to trudne, czy łatwe? Podoba Ci się to? Lubisz to? Są trudne momenty?

Słuchaj, nie wiem czy jest na świecie coś bardziej skomplikowanego, niż czuć, że jesteś odpowiedzialnym za przygotowanie tych małych istot do tego, żeby jutro stali się dorosłymi i zdolnymi do życia w społeczeństwie ludźmi.

  • To trudne.

Myślę, że to jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie. Ale życie jest takie magiczne, że wszystko przychodzi lekko, nawet jeśli doskonale zdajesz sobie sprawę z odpowiedzialności. Dzięki tej magii wszystko staje się łatwe. A jeśli jeszcze ci się poszczęści i obok ciebie jest ktoś, kto ręka w rękę… Mi bardzo się poszczęściło…

  • Tak?

Tak. Tak. Tak.

  • Spotkałeś kobietę idealną.

Rzeczywiście. Chociaż nie wiem, czy jest choć jedna nieidealna kobieta. Ja spotkałem idealną…

  • Podoba mi się to Twoje: Nie wiem, czy jest choć jedna nieidealna kobieta.

Czuję, że taka nie istnieje.

  • To wspaniałe, co mówisz.

Cóż, dziękuję. Ale mam wrażenie, że Bóg postawił przy mnie osobę, którą ciągle odkrywam. Ciągle odkrywam ją jako kobietę, towarzyszkę życia, matkę, kochankę, żonę, przyjaciela. Ona jest moim przyjacielem, moim najlepszym przyjacielem. Mówię o niej i mam gęsią skórkę, a jesteśmy już ze sobą prawie jedenaście lat. Na myśl o niej…

  • Masz dobry przykład. Twoi rodzice przeżyli ze sobą wiele lat. Pokazali Ci obraz rodziny.

Tak… Jestem dumny z tego, jak oni przeżyli życie, byli razem do ostatniej sekundy życia mojego ojca. On odszedł jako pierwszy. Jestem z niego bardzo dumny. Jestem dumny, że rodzice nauczyli nas życia. Ale nie uważam, że rzecz jest w tym, czy jest się razem, czy oddzielnie. Współcześnie żyje się inaczej. Są dobre rodziny, w których ludzie zdają sobie sprawę, że najlepsze co mogą zrobić dla swoich dzieci, to rozejść się. Rozumiesz?

  • Czyli forma nie ma znaczenia?

Nie.

  • Treść ma znaczenie. Uczucie. Miłość.

Dokładnie tak. Jestem pewien, że jeśli kiedyś z Marią zdalibyśmy sobie sprawę, że przestaliśmy czuć to, co czujemy dzisiaj, to częścią tej ogromnej miłości, którą teraz doświadczamy, byłaby decyzja, żeby pozwolić sobie żyć własnym życiem, które byłoby lepsze w pojedynkę. Rozumiesz? Ale mówię to teraz, kiedy wszystko między nami jest wspaniale. Wszystko oczywiście jest znakomicie. Zróbmy tak… (pokazuje gest „żeby nie zapeszyć”). Wszystko u nas jest dobrze. Podoba mi, kiedy na nas patrzę. Naprawdę podoba mi się to co widzę, kiedy na nas patrzę. Widzę, że jesteśmy razem bardzo szczęśliwi. I mówimy to sobie nawzajem. Kiedy ona mi to mówi, wierzę jej. Widzę to w jej oczach i czuję, że ona widzi we mnie to, co ja widzę w niej. Nie trzeba wielu słów.

  • Niezwykła historia. Na ekrany wchodzi Adiós Querido Pep, film w reżyserii Kariny Zarfino, która pochodzi z Urugwaju, ale mieszka w Argentynie.

Tak.

  • Gra w nim Florencia Raggi. W filmie przedstawiono różne poglądy na życie i śmierć. A co Ty uważasz? Jakie są Twoje poglądy na życie i śmierć Facu?

Kiedy przyszedł moment, w którym myślałem, że wkrótce umrę, poczułem się bardzo spokojny. Uważałem, że jestem przygotowany. Ale chciałem zostać.

  • Chciałeś zostać tutaj?

Tak to wyglądało ze mną. Nikt mi niczego o tym nie mówił. A ja nie udawałem. Śmierć to mocne słowo. Wszyscy tam zmierzamy. Cokolwiek byśmy nie czuli – odejdziemy. Przyjdzie moment, kiedy w zależności od tego co czujemy w głębi duszy, przeniesiemy się do życia wiecznego, albo jak powiedział José Mujica światło zgaśnie i wszystko się skończy. Ale wydaje mi się, że najważniejsze jest to co robimy póki jesteśmy tu – na tym świecie. Co będzie potem… nie wiadomo. Dałby Bóg, żebyśmy poczuli, że żyliśmy, że było warto. Rozumiesz?

  • Dziękuję Facu.

Nie, to ja dziękuje.

  • Dziękuję.

Dziękuję bardzo, Mariana. To zawsze jest wielka przyjemność.

https://youtu.be/nSvq6NdRMUQ

Źródło wideo: http://www.lanacion.com.ar/2068533-facundo-arana-el-momento-en-que-una-idea-toma-forma-es-sagrado

Źródło zdjęcia: https://twitter.com/PersonajesTV

Wywiad ukazał się w formie wideo, wiec gdyby nie Ludmiłka z Mundo Latino Rusia, nie miałabym najmniejszych szans na jego przetłumaczenie. Ludmiłka przetłumaczyła go ze słuchu na rosyjski i udostępniła na forum tekst, a dzięki temu ja mogłam przetłumaczyć go na polski. Jak zwykle w moim wykonaniu, w większości jest to tłumaczenie, a we fragmentach, z którymi sobie nie poradziłam – interpretacja.

PS Wzorem dziewczyn z Mundo Latino Rusia próbowałam zrobić to tłumaczenie w formie napisów do filmu, ale nie umiałam sobie poradzić 😳  więc opublikowałam je w tradycyjnej formie i wyszedł mi mega długi post, ale chyba Wam to nie przeszkadza 😉