#AconcaguaMusic – Dzień 3 (25/11/2018)

Trzeciego dnia wyprawy jej uczestnicy podzielili się w mediach społecznościowych dość szczególnym tekstem – jest to coś w rodzaju manifestu, czy apelu:

Przybywam do tego odległego miejsca, gdzie każdy krok stawia się z trudem, droga prowadzi tylko pod górę, a im wyżej – tym jest mniej tlenu i wspinaczka wydaje się nie mieć końca. W każdym kroku kryje się niepewność dokąd będzie mi dojść, bo choć zawsze myślimy o osiągnięciu szczytu, to tu decydują siły niezależne od nas – góra ma swój własny język i to ona decyduje czy nas tu chce, czy nie.

To wymaga tak ogromnego wysiłku i tak daleką drogę trzeba przebyć, że oczywistym jest iż szukam w tym czegoś więcej niż tylko przyjemności. Chcę doświadczyć czegoś wyjątkowego, poczuć przywilej przebywania w tym niezwykłym, tak doskonałym miejscu – jak wszystko w naturze.

Chcę się rozwijać jako osoba i wrócić do domu jako lepsza wersja siebie. Czy nie tego wszyscy szukamy, kiedy przekraczamy swoje granice?! Ale nie wolno zapominać o tym co ważne – jestem tu z wizytą, w odwiedzinach, na chwilę. Póki tu jestem, będę szanować i czcić to miejsce, żeby być godnym jego doskonałości.

Tak więc… dokądkolwiek dojdę, to będzie szczyt. Wrócę do domu, jako lepsza wersja siebie.

Szacunek dla góry, dla rzeki, dla morza… To tak oczywiste, że nie wymaga żadnych wyjaśnień… Po prostu zostawię to miejsce takim, jakim je zastałem, bez żadnego plastiku, ani papieru. Pozostaną tylko ślady po moich podeszwach, które wkrótce zmiecie wiatr…

Nie wiem, kto jest autorem tego tekstu, być może został napisany wspólne. Te słowa są mądre i piękne, oby wszyscy tak myśleli, a przede wszystkim tak postępowali.

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqnCEL3BgF_/

Jeśli chodzi o takie czysto techniczne szczegóły, to niestety nie za wiele mam w tej kwestii do powiedzenia. Czytając opisy innych wypraw dowiedziałam się, że zazwyczaj po załadowaniu w Penitentes większości ekwipunku na muły uczestnicy ruszają na około trzydniowy trekking do Plaza de Mulas znajdującego się na wysokości około 4300 mnpm.

Nie wiem na pewno, czy poniższe zdjęcia są z 25/11/2018, ale mniej więcej wtedy się ukazały.

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqnblSElqI4/

Źródło: https://www.facebook.com/portezuelodelviento/posts/2184095294958482

Kronika wyprawy #AconcaguaMusic2018: https://aconcagua-2018/

Reklamy

#AconcaguaMusic – Dzień 2 (24/11/2018)

Drugi dzień wyprawy zrelacjonował nam sam Facundo Arana:

Drodzy przyjaciele z Alpinismonline, jesteśmy w Penitentes na wysokości 2590 mnpm, w trakcie procesu aklimatyzacji. Wpadliśmy na pomysł, żeby dotrzeć dziś do Las Cuevas, aby znaleźć się kilka metrów wyżej. Zważywszy na to, że przedwczoraj byliśmy w Buenos Aires, które leży na poziomie morza, czujemy się bardzo dobrze. Pojawiły się bóle głowy, ale to normalne. Do wszystkiego podchodzimy ze spokojem. Najbliższe plany to trekking w okolice Cristo Redentor na wysokość około 3800 mnpm, a następnie zejście do Las Cuevas na 3557 mnpm i zanocowanie tam. Na zdjęciu widać, jak zeszłej nocy przybyliśmy do siedziby Grajales Expeditions.

Tam dokonaliśmy wyboru rzeczy, które mulnicy pod dowództwem mojego przyjaciela Jose Villalobosa dostarczą bezpośrednio do Plaza de Mulas. Nie wiem czy jak już wejdziemy na teren Parku to będziemy jeszcze mieć kontakt, ale wspaniale było tu dotrzeć i się przywitać.

Kiedy wyjdziemy w góry będziemy próbowali tworzyć muzykę. A właściwie to Javier będzie to robić, a ja będę mu pomagać. Javier jest Mistrzem. Poeta, który ma coś do powiedzenia. To zaszczyt mu towarzyszyć. Zabrałem ze sobą mój stary saksofon altowy i harmonijkę ustną. Zobaczymy co się wydarzy… Są sprawy, o których trzeba mówić. Moja flaga Donar Sangre Salva Vidas znów wędruje po górach. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało! Uściski dla wszystkich! Facundo

Źródło: https://www.alpinismonline.com/mz-notas.asp?id=11155

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqkVhoPFNNq/

Na poniższym zdjęciu członkowie ekipy #AconcaguaMusic pozują na tle pomnika Cristo Redentor de los Andes (Pomnik Chrystusa Odkupiciela Andów), który znajduje się na granicy Chile i Argentyny, na wysokości około 3830 mnpm

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqlSDq1lPM9/

Na drugim nagraniu widać, że Facu ma na palcu pulsoksymetr czyli mierzy sobie saturację. Mam nadzieję, że nic złego się nie dzieje i że to tylko zwykłe środki ostrożności. Czytałam trochę o chorobie wysokościowej i zdania są podzielone, jedni twierdzą, że po pewnym czasie organizm zapomina, inni że jeśli ktoś raz miał takie problemy, to w większości przypadków będą one wracać. Oby Facundo znowu to nie dopadło…

PS Dziś udało mi się namierzyć kolejnych uczestników wyprawy – to Dani Oroño – muzyk i gitarzysta, Leandro Villegas – przewodnik górski i Santiago Barassi, ale nie wiem kim on jest. 

Kronika wyprawy #AconcaguaMusic2018: https://aconcagua-2018/

#AconcaguaMusic – Zaczyna się!

Zanim przejdę do zrelacjonowania pierwszego dnia wyprawy #AconcaguaMusic muszę się trochę cofnąć w czasie. Wydaje mi się, że pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest Javier Calamaro, (albo jego brat – nie zrozumiałam tego). W każdym razie to od niego Facundo dostał propozycję przyłączenia się do tego projektu. Panowie w tej sprawie po raz pierwszy spotkali się w marcu bieżącego roku.

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bgg9iHTDIir/

Javier zaprezentował Facundo swój pomysł, a Facu podobno od razu się do niego zapalił. Celem Javiera Calamaro jest zagranie koncertu na możliwie największej wysokości. Muzyk ma już na swoim koncie podobnie ekstremalny wyczyn – jakiś czas temu „wystąpił” w wodach oceanu, zanurzony w specjalnej kapsule. Kiedy do projektu włączył się Facundo pojawiły się też bliskie aktorowi cele prospołecznie – propagowanie oddawania krwi i ochrona środowiska.

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqiQk2elxMx/

Tyle historii… Przejdźmy do teraźniejszości. Wyprawa rozpoczęła się 23/11/2018, a wejście na szczyt zaplanowano na 10/12/2018. Zaznaczam, że nie jestem pewna, czy data 10/12/2018 jest datą planowanego ataku szczytowego, czy całkowitego zakończenia wyprawy. Czas pomiędzy tymi datami uczestnicy wyprawy wykorzystają na dotarcie do bazy i aklimatyzację.  Ekipa składa się z pięciu osób, ale kto oprócz Facundo i Javiera wchodzi w jej skład na razie nie wiem. Podejrzewam, że będą to profesjonalni przewodnicy górscy. Z uwagi na to, że wyprawa i planowany koncert są wydarzeniami medialnymi, to wręczenie zezwoleń odbyło się pod okiem kamer i w obecności dziennikarzy – na konferencji prasowej w Mendozie. Pozwolenie Javiera ma numer 135000 a Facundo 135001. Oprócz specjalistycznego sprzętu niezbędnego w górach, Javier i Facu zabrali na tę wyprawę swoje instrumenty muzyczne – Facundo saksofon, a Javier gitarę. Panowie zamierzają chyba w ramach treningu urządzać sobie jakieś małe jam session na wysokościach. 

Jeżeli chodzi o dzisiaj, to ze zdjęć wynika, że Facundo i Javier poczynili jeszcze jakieś ostatnie specjalistyczne zakupy, zapakowali cały sprzęt i wyruszyli w drogę. Powodzenia!

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bqh2QiYh4-V/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bqi9DCuBXfu/

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqiSnAUho_q/

A teraz zachowam się jak każdy typowy Polak i zacznę się wymądrzać na temat zdrowia, chociaż się na tym nie znam… Facundo niedawno był w Europie, w krótkim odstępie czasu odbył dwa długie, wielogodzinne loty, a teraz pojechał się wspinać w góry i to na ogromnych wysokościach. Mam nadzieję, że to nie stanowi żadnego ryzyka dla jego zdrowia i że Facundo jako odpowiedzialny i świadomy mężczyzna gruntownie się przed tą wyprawą przebadał.

Kronika wyprawy #AconcaguaMusic: https://aconcagua-2018/

Kronika Aconcagua 2018

Chciałam poinformować moich czytelników, że podobnie jak w przypadku poprzednich wypraw górskich Facundo (Agoncagua 2016 i Everest 2016) utworzyłam oddzielną zakładkę, na której postaram się dokumentować tegoroczną wyprawę. Będę tam zamieszczać w porządku chronologicznym skróty z poszczególnych dni. Zainteresowanych zapraszam na Aconcagua 2018.

#AconcaguaMusic – Prolog i Moim zdaniem 1

Zanim zacznę relacjonować wyprawę #AconcaguaMusic postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat. 

Będę oczywiście z zainteresowaniem śledzić losy tego przedsięwzięcia, ale uczciwie przyznaję, że kompletnie go nie rozumiem.

Najpierw odniosę się do jego pierwszego etapu, czyli do próby wejścia na szczyt Aconcagui (6962 mnpm), po to żeby po drodze tworzyć muzykę i ją wykonywać. Dla mnie to kompletne nieporozumienie! Czy naprawdę trzeba zostawiać na kilka tygodni rodzinę i z narażeniem zdrowia i życia wchodzić na prawie siedmiotysięczną górę, żeby napisać piosenkę, czy na nowo ją zaaranżować?! Moim zdaniem jeśli ktoś ma w sobie tę iskrę, wenę, pomysł, to stworzy swoje dzieło wszędzie i miejsce nie będzie tu miało żadnego znaczenia. A granie muzyki w takich warunkach? To chyba jest jeszcze bardziej bez sensu niż pisanie tam piosenek… Pamiętam jakieś nagrania Facundo z Aconcagui z 2016 roku, na których było słychać głównie wiatr i on chce w takich warunkach grać na saksofonie? Ok, można sobie pomuzykować w bazie, czy na noclegu, dla przyjemności, czy zabicia czasu, ale żeby iść na taką górę, żeby tam szukać weny?! Według mnie to co najmniej dziwne…

Przejdźmy do etapu drugiego, czyli do koncertu (recitalu) na wysokości 4200 mnpm Przede wszystkim nie wiem po co organizować koncert na takiej wysokości?! Artysta tworząc czy wykonując jakieś dzieło dąży chyba do doskonałości?! Czyli organizując koncert muzyczny należałoby zadbać o jak najlepszą jakość wykonania i odbioru, przede wszystkim o dobry dźwięk i o przyzwoite warunki dla publiczności, a także o własną jak najlepszą dyspozycję. A przecież tam jest raczej kiepska pogoda – silny wiatr, suche powietrze, zimno, czyli ogólnie mówiąc złe warunki dla przeciętnego człowieka.  Kolejna kwestia jest taka, że  to są przecież wysokie góry, tam chyba niczego nie ma… Trzeba będzie dostarczyć tam sprzęt, zbudować jakąś scenę, albo przynajmniej podest, jakoś osłonić muzyków i ewentualnych widzów od wiatru, stworzyć zaplecze… A co z prądem? No chyba, że to ma być koncert akustyczny. No a widzowie? Sztukę, w tym i muzykę tworzy się chyba dla publiczności, prawda?! Muzyka jest po to, żeby jej słuchać, książka po to, żeby ją czytać, a obraz po to, żeby go oglądać. A jest taka ewentualność, że widzów nie będzie tam wcale, albo będzie ich niewielu… Więc po co to?! Dla kogo?! Dla rozgłosu? Dla bycia w mediach? No i jeszcze ta idea, że to wszystko rzekomo jest dla dobra środowiska… Załóżmy, że jakimś cudem widzów będzie dużo. Sorry, ale nie uwierzę, że przy dużej grupie ludzi da się to tak zorganizować, żeby po tym wydarzeniu tamtejsze środowisko pozostało w nienaruszonym stanie. Facundo wspominał coś o workach, które każdy dostanie na swoje nieczystości i będzie z nimi musiał po imprezie zejść na dół. Czytałam, że podobna praktyka jest stosowana wobec wspinaczy chcących zdobyć Aconcaguę – do zezwolenia dostają specjalne worki i przy powrocie z gór muszą się z nich rozliczyć, to znaczy zdać odpowiednią ilość worków ze śmieciami, bo inaczej nałożona na nich zostanie kara finansowa. Ale ponoć jest to fikcja, bo mało kto pieczołowicie gromadzi swoje odpady i później znosi je na dół, w praktyce wygląda to podobno tak, że śmieci i fekalia zostają na górze, a na dole wspinacze zapełniają worki byle czym, żeby tylko się z nich rozliczyć.

Podsumowując… Mam wrażenie, że to jakiś dziwny performans, happening, sztuka dla sztuki… Mówienie o magii, mistycyzmie i spotkaniu muzyki z górą do mnie nie przemawia i obawiam się, że środowisku może to przynieść same szkody. Owszem, artysta będzie mieć na koncie kolejne niezwykłe „osiągnięcie”, ale co poza tym? Osobiście skłaniam się ku temu, że dostęp do pewnych miejsc powinien być jakoś bardziej reglamentowany, a dziwne pseudoartystyczne pomysły o niejednoznacznych skutkach nie powinny zyskiwać poklasku osób decyzyjnych.

Ok, jeśli panowie artyści w ramach samodoskonalenia mają ochotę zdobyć Aconcaguę i po drodze zajmować się muzyką – niech to zrobią. To w końcu ich pieniądze (albo sponsorów), ich ryzyko, ich wybór. Ale moim zdaniem żaden koncert w takim miejscu jak Plaza Francia pod Aconcaguą nie powinien się odbywać. Do grania koncertów są specjalne sale, hale widowiskowe, czy stadiony, a nie góry.

W sumie, to Argentyna nie jest moim krajem, a Andy to nie moje góry, więc co mnie to w ogóle obchodzi… Otóż obchodzi! Tak samo, jak obchodzą mnie Tatry, Himalaje, czy jakiekolwiek inne miejsce na świecie. Jest takie powiedzenie, że ziemi nie dziedziczymy po przodkach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci. Obyśmy mieli im co oddać… bo jak tak dalej pójdzie, to wszystko zadepczemy i zasypiemy śmieciami…

Mimo wszystko życzę powodzenia…

Na koniec chcę jeszcze podkreślić, że to co napisałam jest tylko i wyłącznie moją subiektywną opinią. Być może wcale nie mam racji i niepotrzebnie się czepiam. Oby… Oby ten projekt rzeczywiście zwrócił czyjąś uwagę na konieczność dbania o środowisko i oby ludzie, którzy go zorganizowali i za niego odpowiadają byli w stanie nad wszystkim zapanować. Bo tak szczerze mówiąc, to czy jakaś piosenka powstanie, czy nie – to tak naprawdę niczego nie zmieni, ale jeśli po tym koncercie zostanie w górach wielka kupa śmieci, to będzie to miało ogromne znaczenie…

Facundo Arana i Javier Calamaro wspólnie wyruszają na Agoncaguę

W piątek 23/11/2018 został zainaugurowany niezwykły projekt sportowo-muzyczny o nazwie #AconcaguaMusic, w którym udział biorą aktor Facundo Arana i muzyk Javier Calamaro. Szczegóły tego przedsięwzięcia zostały zaprezentowane dzień wcześniej na konferencji prasowej. W dużym skrócie: Facundo i Javier od kilku miesięcy przygotowywali się do wyprawy na Aconcaguę. O przygotowaniach Facundo nic nie wiem, natomiast Javier intensywnie trenował i chodził po górach. To był pierwszy etap. Drugi etap to wyprawa, która rozpoczęła się w piątek 23/11/2018, a jej kulminacyjnym momentem będzie wejście na szczyt, około 10/12/2018 (o ile okoliczności będą sprzyjające). Trzeci etap to koncert u podnóża Aconcagui, a dokładniej w Plaza Francia (4200 mnpm), który ma się odbyć na przełomie lutego i marca 2019. Przedsięwzięciu poza celami sportowo-muzycznymi towarzyszą też cele wyższe. Organizatorzy i uczestnicy wyprawy i koncertu chcą zwiększyć świadomość społeczną na temat konieczności dbania o środowisko. Tyle suchych faktów, a teraz trochę zdjęć i kilka nagrań:

Źródło: https://www.facebook.com/hmingorance/posts/2115431711841769

Źródło: https://www.unosanrafael.com.ar/mendoza/

Poniżej ta sama wypowiedź Facundo, tylko że jest to nieco dłuższa wersja (audio).

Facundo nie zapomniał oczywiście o przesłaniu, które głosi przez całe swoje dorosłe życie: Donar Sangre Salva Vidas. Na konferencję prasową zabrał swoją słynną i mocno już podniszczoną flagę.

Źródło: https://www.facebook.com/javiercalamaroweb/posts/2054698064611886

Facu zaprezentował też flagę Fundacji Lautaro, która działa na rzecz osób chorych na leukodystrofie.

Źródło: https://losandes.com.ar/article/view?slug=haran

Jeśli chodzi o sam koncert, to ma się on odbyć w ramach Fiesta Nacional de la Vendimia – jest to bardzo popularny festiwal, którego tradycja wywodzi się z prowincji Mendoza i ma związek z zakończeniem winobrania w tym rejonie. W 2019 roku Festiwal będzie trwał od 26/02/2018 do 11/03/2018. Z tego co przeczytałam, wynika że jest to impreza zakrojona na ogromną skalę, a niektóre jej elementy są transmitowane na cały kraj. Koncert ma zostać sfilmowany i opublikowany, ma na nim też być „żywa” publiczność, a dźwięk ma być ponoć udostępniony przez słuchawki za pomocą jakiegoś specjalnego sygnału, ale to jest jeszcze kwestią uzgodnień, bo z założenia to wydarzenie nie może mieć żadnego negatywnego wpływu na środowisko.

Kronika wyprawy #AconcaguaMusic: https://aconcagua-2018/

Facundo Arana zaprasza do podpisania się na jego desce #DonarSangreSalvaVidas

Facundo właśnie wyjaśnił dlaczego na swojej desce namalował tylko połowę napisu Donar Sangre Salva Vidas. Otóż jest część jego nowego pomysłu na popularyzowanie oddawania krwi. Facu zapowiedział, że dokończenie napisu odbędzie się latem w Mar del Plata. A do tego czasu wszyscy chętni mogą się „wpisywać” na tej desce, to znaczy mogą na niej napisać skąd są i zostawić swój podpis. Kiedy na desce nie będzie już wolnego miejsca zostanie ona pokryta laminatem, żeby utrwalić napisy i zabezpieczyć deskę. 

Fajna akcja – z pomysłem i przesłaniem. Myślę, że takie z pozoru małe gesty zmieniają świat na lepsze. Szczerze popieram i żałuję, że sama nie mogę się podpisać na tej desce. W sumie to fajnie byłoby gdyby pojawiły się tam podpisy fanów Facundo rozsianych po całym świecie – w ten sposób powstałaby taka mapa Facundowego poparcia. W praktyce jest to oczywiście niewykonalne, ale może Facundo mógłby wpisać się za nas? Wyobrażam sobie to w ten sposób, że Facu opublikowałby na Instagramie jakiś post, a my zostawialibyśmy tam swoje dane – np. imię, kraj i miasto z którego pochodzimy, a Facundo wpisywałby to na deskę. Tylko obawiam się, że ta deska jest zdecydowanie za mała, żeby pomieścić namiary na wszystkich fanów Facundo…

Na koniec pozwolę sobie zauważyć, że Facundo namalował ten napis odręcznie. Muszę przyznać, że całkiem nieźle mu to wyszło.

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bqdba2iBAn3/

Facundo Arana buduje rampę

Podobno największą satysfakcję daje to, co się zrobi samemu…

Podejrzewam, że Facundo pełnił raczej rolę pomocnika, a za całość odpowiadał fachowiec od budowania ramp. Zdjęcia opublikował na swoim Instagramie Ricky Roich, projektant i konstruktor tego typu obiektów, który bardzo miło wypowiedział się o współpracy z Facundo. A to panowie budowniczowie i ich dzieło:

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqdLa5oHZ1m/

Co Facundo Arna będzie robić w Mendozie?

W czwartek 22/11/2018 w Mendozie w hotelu Sheraton odbędzie się konferencja prasowa, na której zostanie zaprezentowane jakieś wyjątkowe wydarzenie sportowo-muzyczne z udziałem Facundo Arana i Javiera Calamaro.

Źródło: https://twitter.com/trenzacobre/status/1065264266037657602

PS Mnie osobiście Mednoza kojarzy się głównie z Aconcaguą, ale czy to o to chodzi i jaki to może mieć związek z muzyką – nie wiem. Wkrótce się przekonamy.

Nowa deska surfingowa autorstwa Facundo Arana

Pamiętacie deskę surfingową, którą Facundo Arana własnoręcznie zrobił będąc na początku roku w Mar del Plata? Otóż deska jest już prawie gotowa. Zostały jeszcze tylko elementy „ozdobne”. No i tym Facu zajmował się dzisiaj podczas odwiedzin w salonie (sklepie)  Camaronbrujo w Palermo. Zdobienia są dość nietypowe jak na deskę surfingową, ale bardzo typowe dla Facundo i jego społecznego zaangażowania. Otóż Facundo namalował na swojej desce napis Donar Sangre Salva Vidas, a przynajmniej jego część (przynajmniej na razie). Zdjęcia i wideo poniżej:

Facundo Arana wystąpi na AcercArte (01/2019)

W dniach 12 i 13 stycznia 2019 w Mercedes (miasto we wschodniej Argentynie, w prowincji Buenos Aires, nad rzeką Luján) odbędzie się cykl imprez o charakterze kulturalno-rozrywkowym pod ogólną nazwą AcercArte. Do udziału w tym wydarzeniu został zaproszony między innymi Facundo Arana. Oprócz niego wystąpią jeszcze Coti, Axel i Graciela Borges. Koncerty i przedstawienia będą się odbywać w Kompleksie Kultury La Trocha. Facundo wystąpi w sobotę 12/01/2019 ze swoim monodramem En En Aire.

Źródło: https://www.hoymercedes.com.ar/principal/2018/

Facundo Arana w Rzymie 10/11/2018

Jak już pewnie wiecie Facundo Arana ostatni weekend spędził w Rzymie. Nie ma na ten temat zbyt wielu informacji, ale coś tam wiadomo… Sobotę aktor poświęcił na zwiedzanie Wiecznego Miasta i jego zabytków, a w niedzielę przed południem był chyba w Watykanie, z kolei po popołudniu na Piazza di Sant’Egidio w restauracji Ombre Rosse odbyło się jego spotkanie z przyjaciółmi, znajomymi, fanami (jak zwał, tak zwał…)

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqAiL3Xhy3C/

Źródło: https://www.instagram.com/p/BqFJPdcBlyu/

Źródło: https://www.facebook.com/FundacionLautaroTeNecesita/

Na powyższym zdjęciu Facu trzyma flagę Fundacji Lautaro, która działa na rzecz osób chorych na leukodystrofie. Aktor, który niejednokrotnie spotykała się z Lautaro, obiecał że zabierze ze sobą tę flagę wszędzie tam gdzie pojedzie i jak widać dotrzymuje słowa. Leukodystrofie to grupa chorób o pochodzeniu genetycznym, które mają charakter degeneracyjny, ewolucyjny i upośledzający, na choroby z tej grupy do dziś nie ma lekarstwa.

PS W mediach społecznościowych pojawiło się jeszcze kilka zdjęć Facundo z Rzymu, ale oprócz niego są na nich też inne osoby, a ja staram się nie udostępniać tu zdjęć osób „prywatnych”, szczególnie jeśli to nie one je opublikowały.

Nie chcę już wałkować tematu tej poniekąd „dziwnej” podróży Facundo, ale zastanawia mnie czy nie odbija mu się ona czkawką… Bilet kosztował pewnie kupę kasy, kilkanaście godzin lotu w jedną stronę, yet lag, w Rzymie tłumy turystów, w perspektywie znowu mega długi lot i do tego jeszcze tabun niezadowolonych kobiet w internecie… Chyba Facu nie tego się spodziewał… Dobrze że chociaż pogoda mu dopisała…

Czy Facundo Arana ma prawo być osobą prywatną?

W czwartek na Twitterze pojawiła się informacja, że w najbliższy weekend Facundo Arana przylatuje do Włoch, a konkretnie do Rzymu. W planach aktor miał podobno zamiar trochę pozwiedzać Wieczne Miasto, a w niedzielę zamierzał się spotkać z dość wąską grupą jego przyjaciół, czy znajomych, może też fanów.

Mnie osobiście ta informacja jakoś specjalnie nie podekscytowała, cóż… to po prostu kolejna podróż mojego ulubionego aktora, a to że będzie trochę bliżej niż zwykle, to przecież niczego nie zmienia, no może tylko tyle, że przez kilka dni będzie się znajdował na tej samej półkuli i w tej samej strefie czasowej co ja…

Kiedy informacja o przyjeździe Facundo do Rzymu wyszła na jaw, na Twitterze pojawiły się głosy niezadowolenia, a wręcz oburzenia, z tego że wizyta Facundo we Włoszech nie została wcześniej zapowiedziana publicznie (np w mediach społecznościowych) i że nie zorganizowano jakiegoś ogólnie dostępnego spotkania dla jego fanów z tej części świata. Kilka osób poczuło się bardzo zawiedzionych postępowaniem aktora  i oględnie mówiąc straciło do niego zaufanie i szacunek. Nie znam się za bardzo na internecie i mediach społecznościowych, ale takie coś to się chyba potocznie nazywa „gównoburza” (shitstorm?). 

Wydaje mi się, że Facundo od dawna przyjaźni się wirtualnie z kilkoma osobami z południa Europy (Grecja, Włochy). Jeśli dobrze pamiętam, to niektóre z tych osób odwiedzały go wcześniej w Argentynie. I to chyba w porozumieniu z nimi została zorganizowana ta wizyta. Co w tym dziwnego czy złego?! Dla mnie absolutnie nic. Przyjaciele, czy znajomi mieli ochotę się zobaczyć, to dogadali miejsce, terminy i się spotkali. Wydaje mi się, że nie ma o co „rozdzierać szat”… Każdy ma prawo spotykać się z kim chce i gdzie chce…

Praca Facundo, jego wystąpienia publiczne, koncerty, udzielane wywiady – to jest przestrzeń publiczna, do której każdy ma dostęp i wolno nam to oglądać, czytać, komentować. Reszta to sfera prywatna i z tej sfery wolno nam zobaczyć tylko to, co dana osoba publiczna sama zechce udostępnić – NIC WIĘCEJ! Jeśli Facundo postanowił przelecieć pół świata, żeby spotkać się z kilkoma wybranymi osobami to OK, jego prawo, wolno mu i nikomu nic do tego. Przyleciał tu za swoje pieniądze lub na koszt zapraszających go osób, zrobił to w swoim wolnym czasie, więc jakim prawem ktoś to w ogóle komentuje i ocenia?!

Tak sobie myślę, że ja to chyba nie jestem „prawdziwą fanką”, bo mimo mojej ogromnej sympatii dla Facundo, to jakoś szczególnie nie marzę o spotkaniu z nim. Wspólne zdjęcie i autograf nie jest dla mnie celem czy wartością samą w sobie, a na więcej podczas jakiegoś krótkiego spotkania w dużym gronie raczej liczyć nie można. W życiu zależy mi raczej na nawiązywaniu relacji z ludźmi, z którymi mam do czynienia na co dzień, a podczas kilkuminutowego spotkania ze znanym aktorem z drugiego końca świata, który w dodatku mówi w innym niż ja języku, nawiązanie jakichkolwiek relacji moim zdaniem jest zwyczajnie niemożliwe, a przynajmniej mało prawdopodobne. Bardzo cenię Facundo jako aktora i jako człowieka, uważam, że warto mówić o takich pozytywnych ludziach i upowszechniać ich postawę wobec życia, pracy, rodziny – dlatego prowadzę tego bloga, ale nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby jechać za nim do Włoch, czy gdziekolwiek indziej… Pewnie gdyby w mojej okolicy odbywało się jakieś otwarte spotkanie z Facundo, to poszłabym posłuchać i zobaczyć go na żywo. Pewnie gdyby nadarzyła się jakaś okazja, to poprosiłabym go o wspólne zdjęcie i skreślenie kilku słów dla czytelników tego bloga, ale to tyle… A gdyby to się z jakiegoś powodu nie udało to też nic wielkiego by się nie stało…

A tu wybuchała jakaś afera, bo Facundo nie postąpił tak, jak kilka osób by sobie tego życzyło! Nie rozumiem skąd w ludziach bierze się tyle złości, tyle jadu, tyle pretensji. To chyba musi być jakiś mega egocentryzm. Na Twitterze pojawiły się wpisy typu: JA chciałam, JA marzyłam, JA żądam, MI się należy, JA mam prawo – bo wspierałam, bo obserwowałam, bo słuchałam, bo oglądałam, bo kupowałam płyty… A skoro nie dostałam tego czego JA chcę, to przestaję obserwować i szanować (przedstawiłam to w dużym uproszczeniu, ale tak to mniej więcej można podsumować). No przepraszam, ale to zupełna dziecinada. Jeśli się kogoś lubi, szanuje, kocha, to nie żąda niczego w zamian… Ciekawe czy te „rozczarowane” osoby kiedykolwiek zrobiły coś w tej sprawie? Czy zabiegały o takie spotkanie, czy kontaktowały się z Facundo, albo jego przedstawicielami? Przecież takie rzeczy da się zorganizować. Tylko, że ktoś musiałby się tym zająć – ktoś musiałby podjąć rozmowy, zebrać chętnych do uczestnictwa, uzgodnić terminy, wynająć salę, pokryć koszty, zorganizować pobyt, zapewnić bezpieczeństwo gościowi i uczestnikom – ktoś musiałby wziąć na siebie odpowiedzialność. Jestem pewna, że nikt w tej sprawie nawet palcem wcześniej nie ruszył, ale teraz narzekać i mieć pretensje to potrafią… 

PS Napisałam wcześniej, że jakoś nieszczególnie zależy mi spotkaniu z Facundo, czy z jakąkolwiek inną znaną osobą, ale gdybym miała szansę jeszcze raz zobaczyć się z moją nieżyjącą już Babcią, gdybym mogła jeszcze raz się do niej przytulić i porozmawiać, to pojechałabym za nią na drugi koniec świata… Może jestem dziwna, może jestem z innej epoki, ale taką właśnie mam hierarchię wartości i dobrze mi z tym…

#LaCenaDeFaroni (06/11/2018) ciąg dalszy

Pojawiło się jeszcze trochę materiałów z niedawnej imprezy organizowanej przez Javiera Faroni – jest trochę nowych zdjęć i kilka nagrań wideo. Wszystko można zobaczyć poniżej:

Źródło: https://www.infobae.com/teleshow/fotos-teleshow/2018/11/07/

Źródło: https://www.telebajocero.com/javier-faroni

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp8eatXFEPP/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp7vHfylDnS/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp7GFeBgysh/

W jednym z powyższych nagrań pojawiło się trochę nowych informacji. W kontekście planów zawodowych na 2019 rok Facundo powiedział na przykład, że został zaproszony do przez wspaniałych ludzi do ich projektów teatralnych, ale nic nie jest jeszcze ostatecznie zdecydowane, a co do telewizji, to aktor zapewnił że w przyszłym roku na pewno powróci na ekrany.

Zaglądamy do rodzinnego albumu Facundo i Marii…

Facundo i Maria ku zadowoleniu swoich zwolenników (w tym i mnie) są ostatnio dość aktywni na Instagramie. Dzięki temu mamy okazję trochę „podejrzeć” ich życie rodzinne, oczywiście w takim zakresie, w jakim nam na to pozwalają. Zapraszam do obejrzenia sporej ilości nowych zdjęć:

Źródło: https://www.instagram.com/facundoaranatagle/ 

Źródło: https://www.instagram.com/mariasusini/

Facundo Arana i Maria Susini na #LaCenaDeFaroni (06/11/2018)

We wtorek 06/11/2018 w hotelu Meliā w Buenos Aires odbyła się impreza na cześć teatru pod nazwą #LaCenaDeFaroni. Gośćmi na tym dorocznym spotkaniu organizowanym przez Faroni Teatro App są głównie aktorzy, którzy aktualnie współpracują z producentem teatralnym Javierem Faroni. Sądząc po zdjęciach goście świetnie się bawili:

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp5fxb6FEVw/

Źródło: https://twitter.com/antonioricarte/with_replies

Źródło: https://www.instagram.com/hotelmeliabuenosaires/ (InstaStories)

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp3aF46B38t/

Źródło: https://www.instagram.com/faroniteatroapp/ (InstaStories)

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp511TZlepS/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bp5Z9QPFhok/

Rodzinne popołudnie u przyjaciół

Źródło: https://www.instagram.com/p/BpxwQfOB42a/

Źródło: https://www.instagram.com/p/Bpx9MAlnwVT/

Źródło: https://www.instagram.com/p/BpxzoLKhJrn/

Sądząc po zdjęciach Facundo i jego rodzina spędzili przyjemne popołudnie w odwiedzinach u przyjaciół. Wydaje mi się, że ten pan ze zdjęć otworzył jakieś nowe miejsce (chyba o nazwie El Campito), gdzie będzie można dobrze zjeść i przyjemnie spędzić czas w gronie rodziny i przyjaciół, a Facundo był jednym z „ojców chrzestnych” tego pomysłu. 

Na ostatnich zdjęciach Facundo i Marii zaczęło się pojawiać nowe zwierzątko – chyba mała kózka. Pamiętam, że mieli już czarne i białe jagniątko, a teraz ta kózka… Wiem, że nic mi do tego, ale… mam nadzieję, że oni zajmują się tymi zwierzakami w ramach jakiejś pomocy, czy adopcji, a nie po to, żeby wyhodować sobie mięso na asado… 😦

Źródło: https://www.instagram.com/p/BpvZLTEBJKO/

4 Boginie i 1 Cukiereczek!

Facundo Arana wybrał się w piątek na spektakl teatralny „Cuerpos Perfectos”, w którym grają: Andrea Frigerio, Laura Oliva, Florencia Raggi i Soledad Silveyra. Zdjęcie zza kulis:

Źródło: https://www.instagram.com/florraggi/ (InstaStories)

Tytuł tego posta: 4 Boginie i 1 Cukiereczek! to cytat z Andrei Frigerio, która na swoim InstaStories tak właśnie podpisała to zdjęcie: „4 diosas y 1 bombón”

Na koniec przypomnę, że z Florencią Raggi Facundo grał w serialu Noche & Dia, a Soledad Silveyra w Vidas Robadas.